Silm, no to ja mam tak samo... na razie sobie jeszcze chętnie poczekam, nie mówię wcale "NIE", tylko "NIE TERAZ", chcemy się urządzić jakoś u siebie, no i sie na tyle zregenerować, nawet fizycznie, żeby móc przyjąć kolejną dzidzię... ja mam tak ostatnio, że w nocy śpię jak zabita, znaczy, jak dzieci się przebudzą, to słyszę, przebudze się na siku czy jakieś picie, ale mam ogromne problemy z podniesieniem się z łóżka, i to jest tak, że mój M wstaje i załatwia te sprawy... a przecież kiedys to było tak, że pół nocy córę nosiłam, jak ząbki szł i bolało, albo woziłam wózkiem leżąc na kanapie...mogłam wstawać robić mleko, a teraz się chyba odzwyczaiłam... no i będe musiała na nowo się przyzwyczajać, jakby przyszło co do czego....więc póki co nie jesteśmy jakos przygotowani, ale wiem, że jeśli się już nie zdecydujemy, tobędziemy żałować, że nie mamy wymarzonej trójeczki... jakaś pustka by pozostała