Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Auliya wpisz mi prosze dziewczynke w liscie , imie Iga.A tak, bo się zastanawiałam, jak Twój przyszły mąż Niemiec, to jak się z teściową dogadaszDomi_Polka pisze:@dzag82 Polak, a czemu pytasz? No tesciową mam tam, pisalam tu juz o tym![]()
. Ale to masz z głowy. Dobrze, że wszystko ok po wizycie. A tam w Niemczech macie już upatrzonego jakiegoś lekarza prowadzącego?Tam pewnie całkiem inaczej opieka wygląda... O matko, twardzielka jesteś, że takie rewolucje sobie fundujesz
. Ale już pewnie nogami przebierasz i nie możesz się doczekać :-).Wiesz, ja się mu wcale nie dziwię. Bo jak widać po Twoim przykładzie nigdy nie wiadomo kiedy się coś stanie. A takie omdlenia są na prawdę niebezpiecznie. Pół biedy jak idziesz do sklepu na osiedlu. Zawsze ktoś pomoże. Ale przy prowadzeniu samochodu to już posprzątane. Jak jeszcze mieszkałam z rodzicami to na osiedlu była dziewczyna w 8. miesiącu ciąży. Miała wypadek samochodowy, prowadziła, zasłabła. Zginęła na miejscu, razem z dzieckiem. Strasznie to wstrząsnęło środowiskiem. Ledwo za mąż wyszła, rodzina taka w sumie publiczna, bo jej mama w szkole naszej na osiedlu pracowała, tata gdzieś tam wyżej na kopalni, oboje w kościele się udzielali... Tacy ludzie na świeczniku - obcy ale jacyś bliscy. I taka tragedia... Więc wracając do meritum ;-) lepiej się jednak oszczędzać i losu nie kusić, skoro już się coś takiego zdarzyło.Szkrabek pisze:No i oczywiście jak mąż wrócił to powiedział, że czasy samotnych wypadów mam już za sobą + nie mogę prowadzić samochodu... ech jajo zniosę w domu
. Nie znam Finlandii, tamtejszego języka, imion... i tak się zastanawiam czy tam będzie łatwo z imieniem Iga? Braliście pod uwagę jakieś Fińskie imię?
i może się skończyć podobnie jak opisałaś... z tymże kurde - miałam tyle zrobić, tyle jeszcze sklepów odwiedzić, a teraz będę uziemiona w domu i będziemy jeździć tylko jak mąż będzie miał czas... czyli prawie nigdy
masakra... skisnę w domu... dodam, że mieszkam pół kilometra od granicy Warszawy (wyprowadziliśmy się z W-wy 6 lat temu) więc bez samochodu jest kicha - do Puławskiej mam (tam mam pierwszy warszawski przystanek autobusowy) mam jakieś 40 minut marszu (5 min samochodem) - bądź kolej... ech... frustrujące - choć dziś absolutnie nie mam ochoty na żadne wojaże... to za tydzień już wiadomo, że będzie inaczej. Ale oczywiście w upały siedzę w domu, bo to co się dziś zdarzylo jest przerażające... nigdy więcej nie chcę się tak poczuć.
moze nie tyle co w wymowie co w znaczeniu ..ze takie dziwne i inne
Zbytnio wyboru nie mamy bo te moje nazwisko ehhh dlugasne a imie passuje jak ulał

- ja miałam zwykle ciśnienie książkowe i przy każdej wizycie się to potwierdzało. W domu nie mam ciśnieniomierza, więc nie zmierzę... ale za tydzień mam usg, więc poproszę przy okazji o pomiar. Podejrzewam jednak, że to upał mnie wykończył, choć było rano i byłam w markecie, gdzie teoretycznie jest klima... hmm... 
i bron Cie Panie Boze zebys za kierownice siadala! Ja juz tez malo jezdze , jedynie w tym tyg bo duzo spraw, ale ogolnie czuje ze jestem jakas taka glupia i mam spozniony refleks przez ta ciaze 