reklama

.::: Mamy grudniowe 2015 :::.

Ja tam w jadłam prawie wszystko,bigos i kapustę z grzybami też mam zamiar i smażone, wyobrażacie sobie przez półtora roku nie jeść smażonego bo się karmi? Wykluczam tylko wszystko z pestkowymi owocami bo wiem ze może mieć kolke, no i te kapusty to wiadomo nie co dzień.
 
reklama
Ja wam powiem ze ja to i tak nie moge duzo rzeczy jesc bo nie mam pecherzyka zolciowego wiec nie moge bo boli ani krokietow ani kapusty ale bigosu troszke zjem i rybke po grecku bo to przecierz gotowana marchewka:-p do tego jakiej salatki i nie wiem co jeszcze sis meza zrobi:-p A uwazam ze to metoda prob i bledow po czym dziecko ma kolke wiadomo ze nie mozna przesadzac i pchac w siebie ile wlezie niezdrowego jedzenia ale cos tam skubnac mozna:-pJa teraz jem duzo w tym slodyczy i sie nie martwie zreszta ja zawsze lasuch na slodycze bylam:-p

1usa8u697dldaz22.png


f2w33e3kj54qow6s.png
 
Zreszta nie wiadomo czy kazda z nas bedzie miala odpowiednia ilosc pokarmu dla dzidziusia, czy nie trzeba bedzie mm dokarmiac. Wszystko wyjdzie w praniu. A ze smazonego nie moge zrezygnowac bo gotowanego nienawidze. I w sumie tylko smazone jem, ups. No chyba ze kielbaski gotowane, to wiadomo ;) a tak spaghetti, kotlety, moje sosy do makaronow wszystko smazone, bo skladniki na masle najpierw sie smaza... Ewentualnie lubie fix skrzydelka w miodzie z winiary z worka z piekarnika. To to chyba pieczone to nie ma problemu? Albo nalesniki :)) mmmm....
 
smażone/ pieczone chyba jeden pies.. wg mnie na początku trzeba być w miare uważnym, a potem będzie wię wprowadzać nowe rzeczy:) dlatego wolałabym nie rodzic po terminie, bo wtedy zaraz święta będą ;p

Ja tam w jadłam prawie wszystko,bigos i kapustę z grzybami też mam zamiar i smażone, wyobrażacie sobie przez półtora roku nie jeść smażonego bo się karmi? .

dobrze, ze dzidzia Ci nie wyła:) ja mam nadzieję, ze moja też będzie toleranycjna. Zresztą ponoć w szpitalach każą położne jesć wszytsko:)
 
A tylko przy pierwszej chleb z powidlami sobie jadłam i zdziwiona że mała płakała, no i raz napisać się soku jablkowo pomarańczowego i mała miała kolke cała noc, cytrusy też u mnie odpadają...
 
Domi pisze:
Ewentualnie lubie fix skrzydelka w miodzie z winiary z worka z piekarnika. To to chyba pieczone to nie ma problemu?
Ale ile chemii...:szok: Kobieto, kucharza w domu masz i Ci na takie coś pozwala?:-D
Eh, to może jedyny plus tej mojej diety obecnej :dry: - choć nie jakiejś wybitnie restrykcyjnej, ale ograniczającej smażone i cukier - zdążę się przyzwyczaić i nie będę miała tego bólu jak przyjdzie czas karmienia :-p. O ile uda mi się tym razem normalnie karmić... :dry:
 
@dzag82 no mam kucharza, ale on sam wlasnie je kuksu haha. On rzadko w domu gotowal jak pracowal na kuchni i mieszkalismy w pl. Czesciej ja w niedziele np, to wlasnie robilam skrzydelka albo palki z piekarnika. Sam to proponowal to oboje lubimy :)) teraz we wszystkim jest pelno chemii, niestety...
 
chemia niestety wszędzie.. ja od czasu jak miałam po parę rzutów migreny miesięcznie zaczełam bardziej kontrolowac co jem i czytać opakowania. I wtedy nadszedł ten magiczny czas, że zrezygnowałam z obiadów w torebkach:) teraz staram się sama sosiki, zupki i inne dania robić:) a ile więcej radości hihi. Zobaczymy jak się dzidzia urodzi i czasu mniej będzie, jak to moje kucharzenie będzie wyglądac:szok:
 
reklama
Oj tak chemii wszędzie mnóstwo niestety i ja uważam, że nie da się jej uniknąć. Chociaż też staram się unikać gotowych torebkowych rzeczy, to czasem już mi się po prostu nie chce ślęczeć w kuchni nad sosikiem i zrobię szybko z gotowca ;)

Co do karmienia, to ja też pamiętam, że na początku jakoś zaraz po powrocie ze szpitala zachciało mi się dżemu, no to zjadłam kanapkę, ze śliwkowym:sorry:bo taki był w domu... No i mąż mi to po dziś dzień wypomina, bo mały tak płakał... Na początku szkodziły mu też np. kalafiory, ale jakoś długo to nie trwało i po 2-3 m-ach jadłam praktycznie wszystko. Unikałam chyba tylko kapusty i smażone też rzadko.

dzag, po porodzie nasz dieta będzie jeszcze bardziej restrykcyjna niż teraz, bo jeszcze na warzywa trzeba będzie uważać ;)

Ja raczej nie planuję świątecznego łakomstwa, bo najprawdopodobniej będę wtedy w szpitalu :( A jeśli nawet mnie wypuszczą, to będziemy sami we trójkę i (czwarte jeszcze w brzuchu ;) ) i nic specjalnego na pewno nie będziemy przygotowywać. Upiecze się rybę i już.

Dziś pojechaliśmy z Wojtkiem na wystawę klocków Lego, ale mu się podobało! Taki zadowolony :) A na koniec jeszcze taki plac zabaw dla dzieciaków był, to nie chciał stamtąd wychodzić, hihi :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry