Gosia mnie stawiali na nogi po 12h od cesarki czyli o 23. Pokazali jak siadać, jak wstać, jak postawić pierwsze kroki. Ten cewnik się tam jeszcze majtal... Potem na wózku zawiezli mnie do Lenki, bo ona była na intensywnej w inkubatorze. O 5 rano wyruszyłan w trasę na drugi koniec oddziału do niej ;-) miałam ogromną motywację aby się ruszać. Cewnik też mi wyjeli jakoś po obchodzie, więc już sikac trzeba było samemu;-) nie boję się cesarki... Pamiętam jak to było ;-) no bolało no... Co za poród który nie boli;-) ale po 5 dniach latalam jak gdyby nigdy nic ;-) Każdy dzień był coraz lepszy. Prawda taka ze bym się teraz bardziej sn bała niż cc ;-) bo człowiek zawsze boi się bardziej tego, co nieznane. Weszło to i wyjść musi ;-) i tak i tak jest ból ;-) bardziej się boję tego że byłam na lekach rozrzedzajacych krew i że się wykrwawie... Nie biorę ich od wtorku, więc 6 dni będzie. Jednak strach jest, że już do domu nie wrócę...A tam córka na mnie czeka...