Kochane ja również zycze wam wszystkim wesolych swiat choć dziś już ich ostatni dzien. My na szczescie wrocilismy do domu 24 grudnia. Najbardziej obawialam sie jak pies zareaguje, ale chodzi caly czas na smyczy zeby w razie czego go przytrzymac. Adaś go bardzo interesuje, jak trzymam go na rekach to pozwalam mu go obwachac jak przebieram tez moze byc w pokoiku. Jedynie jak mlody spi to zamykam dzwi bo raz wszedl zaszczekal i go obudzil.
Quchasia nie przyjmowalam magnezu w ciazy bo mialam dobre wyniki, teraz mysle ze to jego trzepanie to nerwy z glodu, jak juz podje to sie uspokaja.
U mnie jesli chodzi o karmienie - w ruchu jest caly czas laktator. Pokarm jest z tym, ze sutki dla mlidego nie do wyciagniecia nawet przez kapturek. Jest mi z tym ciezko bo wiadomo idciaganie jest czasochlonne i moglabym robic w tym czasie co innego, ale ciesze sie że mlody je moj pokarm wiec ten czas z mysla o nim poswiecam. W pierwsza nocy jeszcze go dokarmilam, ale od wczoraj udalo mi sie odciagnac wystarczajaco na potrzeby Adaska.
Troche Was poczytalam - pidziwiam cie Gosiu ze przy dwojce dzieci jestes taka aktywna i tyle robisz w ciagu dnia
Domi super ze tesciowa sie nie wtraca, sama o swoich dzieciach niech mowi, oby nie narzucala ci ze to jedyne i sluszne.
Szkrabek u mnie jesli chodzi o odchody jest podobnie.
Quchasia - ja tez musialam mojej mamie wytlumaczyc ze nie moze brac mlodego na rece ledwie po tym jak przyjdzie. Potem to my meczymy sie z wybudzonym dzieckiem i nie zawsze jest latwo je uspic po raz drugi. Ale tesciowa tez nie lepsza, wvzoraj przyszla pomoc w kapieli a przy ubieraniu nie obylo sie bez uwag typu - za mali kremu, za duzo, po co gp tak sciskam w becie - lepiej zeby mial luźno i z niego sie wykopal...
Milego dnia ide dospac troche
