Hej dziewczyny, no nie spodziewałam się, że tyle będę musiała czytać, a tu proszę trochę naprodukowałyście:-)
Małgosia jesteśmy z Tobą, wiem, że Ci ciężko, ja siedząc w domu nie mogę się ogarnąć.
My dzisiaj zrobiłyśmy sobie wycieczkę 3 godz. do sklepu i do mojej pracy. Laura była bardzo grzeczna tylko jak wracałyśmy to w samochodzie już marudziła, chyba jej gorąco było.
Teraz zjadła obiadek i idę z nią na spacer co sobie dziewucha pośpi.
Dziewczyny współczuję wylewów u dzieci i innych dolegliwości, nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie jak silne musicie być dla waszych pociech.
Ja jak sobie przypominam mój poród to mi się ryczeć chce, jak przebili mi wody płodowe i tętno małej spadło. Przez te 5 minut do operacji byłam wręcz sparaliżowana strachem o małą. Na szczęście lekarz szybko zareagował i wszystko jest ok.
Jeśli chodzi o rodziców i teściową to nie mogę narzekać. Moja mama to taka typowa babcia, która jak małej nie widzi chociaż 2 dni to już ogląda zdjęcia w laptopie bo tęskni. Teściowa dzwoni i pyta o małą ale odwiedza raz na miesiąc.
Dziewczyny czy wasze dzieciaczki też już mówią mamamabababa