Moonaza - zdrówka dla Was i wytrwałości w tym ciężkim okresie!
Dziewczyny PADAM na buzię

praca, dom, Zuzu i ja nie wiem jak się nazywam. Codziennie wstaję o 5:20, śniadanie, ogarnięcie siebie, pobudka Zuzu i wycieczka do żłobka. Później praca, i powrót. Wczoraj dotarłam do domu na 17:30 i okazało się, że nawet chleba w domu nie ma

zanim zrobię obiad, poprasuję, nakarmię córcię to się okazuje, że już czas na kąpiel. Usypianie Zu i moja kąpiel i po dniu. Koszmar. Dobrze, że Małej katar już przechodzi... przynajmniej noc jakaś spokojniejsza była. Dziewczyny, albo ja jestem słaba, albo nasze mamy były o niebo silniejsze...
Co do szczepień, to każdy ma jakąś swoją filozofię i ja się nie odzywam, bo każdy ma swoje racje. Tylko tyle napiszę, że ja podjęłam się szczepienia na pneumokoki z uwagi na to, że posłałam Zu do żłobka i każdy pediatra z którym miałam styczność polecał to szczepienie. Niemniej nigdy nie spotkałam się z newsami na temat powikłań po pneumo. Jedyne czego się na 100% boję to właśnie te szczepienia po 12 m.ż. Przy okazji ostatniej wizyty u pediatry rozmawiałam na temat poszczepiennych powikłań neurologicznych właśnie po ospie, różyczce i coś jeszcze - nie pamiętam. Zawsze można przesunąć termin szczepienia, aby być pewnym stanu zdrowia naszych pociech.