gdynianka1
Mama Michałka i Majeczki
Ursula ja zamiast o zbliżającym porodzie myślałam w czasie jazdy o wstydzie jaki zaznam, kiedy będę musiała wstać z fotela i wysiąść z auta;-) Potem w poczekalni, kiedy czekałam na położną siedziałam sobie na takim krzesełku, a na przeciwko mnie siedziała dziewczyna w ciąży ze swoim mężem lub chłopakiem, a on nie mógł oderwać wzroku od moich spodni, które robiły się coraz bardziej mokre i mokre. Odetchnęłam dopiero jak po badaniu ktg i obejrzeniu mnie przez ginka, trafiłam na porodówkę. Leżałam tam długo, bo od 12.30 do 19.30, słyszałam tętno dziecka, a przy każdym bólu dostawałam napadu śmiechu. Położne śmiały się, że pewnie gdybym rodziła naturalnie to w czasie porodu sypałabym kawałami. Ale ja tak mam, im bardziej jestem przerażona to zaczynam się śmiać jak debil lub gadam bez sensu co ślina na język przyniesie. O 19.30 zawieźli mnie na salę porodową, dostałam znieczulenie miejscowe, a cały poród (tj cc) widziałam u góry w tej okrągłej lampie. Najpiękniejszy widok i odgłos to kiedy lekarz wyjmował moje dziecko, główka jeszcze całkiem nie wyszła a Misiek już rozdarł się na całą japę;-)
Jeju przez te wasze wspominki porodó i mnie wzięło się na sentymenty;-)
Moi dwaj panowie śpią, ja siedzę przy kompie i ściągam seriale, a wieczorem pooglądam;-) Absolutnie nie oglądam żadnych filmików z porodów, nie czytam żadnych historii ciążowych zamieszczanych tu i tam, w tej ciąży nawet nie czytam książek o przebiegu ciąży, ewentualnych komplikacjach itd. Taki błąd popełnilam w pierwszej ciąży i ciągle schizowałam, wydawało mi się, ze mam wszystkie złe objawy, że z dzieckiem coś nie tak. Gdyby mnie mąż i ginek nie sprowadzali do parteru, to pewnie musiałabym leczyć się z nerwicy i stanów lękowych;-) Teraz wiem, ze większego wpływu nie mam, mogę jedynie dbać o siebie i dziecko, wysypiać się, dobrze nawadniać organizm i prawidłowo się odżywiać.
Jeju przez te wasze wspominki porodó i mnie wzięło się na sentymenty;-)
Moi dwaj panowie śpią, ja siedzę przy kompie i ściągam seriale, a wieczorem pooglądam;-) Absolutnie nie oglądam żadnych filmików z porodów, nie czytam żadnych historii ciążowych zamieszczanych tu i tam, w tej ciąży nawet nie czytam książek o przebiegu ciąży, ewentualnych komplikacjach itd. Taki błąd popełnilam w pierwszej ciąży i ciągle schizowałam, wydawało mi się, ze mam wszystkie złe objawy, że z dzieckiem coś nie tak. Gdyby mnie mąż i ginek nie sprowadzali do parteru, to pewnie musiałabym leczyć się z nerwicy i stanów lękowych;-) Teraz wiem, ze większego wpływu nie mam, mogę jedynie dbać o siebie i dziecko, wysypiać się, dobrze nawadniać organizm i prawidłowo się odżywiać.
:-)
uśmiałam się czytając kilka stron dzisiejszych wpisów. co do mężów- nie ma się co przejmować. wiem, że to tylko tak ładnie brzmi..;-) ale sama miałam ostatnio spięcie ze swoim. ile się nazłościłam, to tylko ja i mój dzidziuś wie. poryczałam się jak głupia... całą noc śpiąc w jednym łóżku nawet się nie dotknęliśmy, a na następny dzień nie zamieniliśmy słowa. dopiero wieczór, jak przemyślałam całą sytuację zrozumiałam, że wnerwiłam się o głupotę, a faceci myślą inaczej...i już kolejną noc spędziliśmy wtuleni
ale np genetyczne może wykluczyć ewentualne wady serca które można leczyć. ale jestem też zdania że jak się ma stać to się stanie. mimo ze bardzo się tego boje i bardzo bym tego nie chciała,ale obawy są.
jest dużo wrażliwszy. ciagle pyta o samopoczucie i jak się czuje dzidziuś. 