reklama

Mamy listopad 2013

KingaoO bardzo smutne jest to o czym piszesz. Bardzo Ci współczuje takiej sytuacji. Uważam, że najważniejsza jest spokojna rozmowa, przedstawienie swoich obaw i niepokoi. Mężczyzną czasem trzeba wytknąć ich błędy, bo sami ich nie dostrzegają. Kolejnym etapem próby naprawienia swojego związku może być jakaś wspólna terapia. Ciężko radzić w takich sytuacjach, ale najważniejsze nie załamywać się. Skoro jesteście już razem tyle lat to może warto ten związek ratować. Najważniejsze żebyś sie nie denerowowała, bo najważniejsze jest Twoje zdrowie i maluszka. Trzymam kciuki
 
reklama
Kinga ja wiem, o czym piszesz. Mój tata jest alkoholikiem (nie pije już od wielu lat), przed narodzeniem mojej młodszej siostry mama postawiła mu alternatywę - albo alkohol, albo my (żeby podjąć tę rozmowę i wyzwanie sama chodziła na terapię). Mimo że było to trudne, udało się. Tata podjął terapię, do tej pory chodzi na spotkania AA. Natomiast mój dziadek był też alkoholikiem, do końca swych dni pił i bił (mieli z babcią trójkę dzieci). Tego, co widziałam, nie życzę nikomu. Piszę do z perspektywy nie żony, ale dziecka, ale wiedz, że w pełni Cię rozumiem i bardzo współczuję. Nie jesteś sama.
 
Ciesze sie , ze Wam sie zwierzyłam, na prawde jest mi lzej, i te ciepłe słowa ktore od Was usłyszałam duzo dla mnie znacza. Myślałam duzo o terapii, ale nie wiem czy on sie zgodzi, ciezki jest do rozmowy ze mną, jest mało wylewny, a co mówic o zwierzaniu sie obcym, jak oprzytomnieje i bedzie chciał wrócic, to bede chciała go na to nakłonic.Tak jak piszecie wiele lat juz jestesmy razem, jest to moja największa miłosc, nie skrzywdził mnie ani dzieci nigdy fizycznie,jest dobrym ojcem. Ale jak sie napije alkohol odbiera mu rozum, i tak jakby o nas zapomina...wtedy pewnie nawet nie wie, ze psychicznie cierpie bardzij niż jakby mnie uderzył.Oczywiscie przeprasza, jest chwila przerwy...a potem od nowa.Dzwoniła nie dawno do mnie jego siostra, była bardzo zatroskana, i czułam w jej głosie, ze tez przezywa to co sie dzieje, powiedziała mi, ze M jest u matki, ze ona tez tak była,powaznie z nim rozmawiali, ze matka miała mu nagadac i przemówic do rozumu. Fakt na jego siostrze mogę polegac ona była za mną zawsze, bynajmniej tak mi sie wydaje.Gorzej z matką, mają z m podobne charaktery, m to jej ukochany synus ktorego jej ukradłam, takze nie wiem ile w tym prawdy, ze ona własnie miała z nim tak ostro pogam dac.niby wracał do mnie, ale wydaje mi sie, ze był po alkoholu, bo go cofneli i kazali zostac do jutra, niby własnie zeby z nim porozmawiac.Zobaczymy co z tego bedzie, co wybierze nas czy wolnosc.A Wam jeszcze raz z całego serca dziękuje, nie liczyłam nawet na takie wsparcie z Waszej strony bo sama niewiele sie tu rozpisuje na temat Waszych trosk, ale to chyba tez wynika z tego, ze nie potrafie sobie pomodz a tym bardziej radzic innym.Ale zawsze sercem jestem z Wami i dziekuje opacznosci, ze znalazłam to forum.
 
kochane, to co teraz napiszę nie jest impulsem ani "walką" z hormonami.. ale czuję się tu zupełnie nie potrzebna, chiałabym czasami być "w waszej grupie", czuję się jak w podstawówce gdzie trzeba walczyć o względy grupy.. piszę, pokazuje brzuszek, pokazuje USG, chwalę się wynikami jestem tu od początku, wspieram was i odpisuje. uzależniłam się od was. ale za kazdym razem jak czekam na jakieś wieśći od was, konkretnie do mnie, gdzie budzę się rano wchodzę na forum...a tam żadnej odpowiedzi do mnie jakgdyby nigdy nic to czuję się zawiedziona jakbym czekała na wiadomość od pierwszego chłopaka.. szkoda bo na prawdę się uzależniłam od wchodzenia tu. i raczej zaniecham udzielania się na forum . pozdrawiam i niech pociechy wam rosną duże i zdrowe ;)
 
p.s - kinga bardzo współczuje na prawdę..toksyczna miłość nie jest tym co kobieta chciała by w zyciu. ale myślę ze zasługujesz i na pewno znajdziesz kogoś, dla kogo będziesz najważniejsza na świecie.. to co że bedziesz miała 3 dzieci ? na pewno są faceci którzy też szukają stabilizacji i w Twoich ramionach znajdzie.musisz się uwolnić, nie pozwól dziecią tego oglądać. pozdrawiam trzymaj się ciepło.na pewno się poukłada
 
Kinga ja też dorzucę jeszcze coś od siebie. Sama jestem dzieckiem ojca-alkoholika. Dzisiaj mija już 7 lat kiedy nie utrzymuje z nim żadnych kontaktów (jest wrakiem człowieka, bez pracy, mieszka u mamusi a z mózgu ma wodę albo raczej wódę). To, co przez całe małżeństwo moich rodziców było uderzająco podobne do twojej sytuacji to fakt, że ojciec pił i, że w tym piciu jego matka go wspierała. Tym samym moja mama walczyła z wiatrakami. Ale w pewnym momencie zabrakło jej jaj, żeby zawalczyć o nas...trwała tak latami, uciekała za granicę zostawiając nas z nim. A ojciec po alkoholu był agresywny - nie fizycznie, terroryzował nas psychicznie. Jak miałam 19 lat uciekłam na studia do innego miasta, żeby być jak najdalej, a pewne rzeczy leczę do dzisiaj. Brutalnie ujmę to tak: nie znam sytuacji, ale uważam, że tacy ludzie mając poparcie swoich mamusi nie zmieniają się. Uciekając do nich (sick!) dają dowód swojego gówniarstwa. I bycie z takim kimś mimo wszystko albo jeszcze gorzej "dla dzieci" to największy błąd jaki można zgotować własnym dzieciom. Bo po latach ci to wypomną. I nie zapamiętają go jako dobrego tatusia, ale jako ojca-alkoholika, który marnował wam życie. A Ciebie oskarżą o to, że nie walczyłaś o normalność...Nie pisałabym tego, gdybym sama nie miała takich pretensji do własnej mamy..
 
Akaia!!!!!!!!!!!!!!! Napisałam do Ciebie cały elaborat i mi się zmył ;P

W takim razie na krótko. Po pierwsze to hormony - sama tak miałam kilka tygodni temu i też już się żegnałam.
Po drugie - ja do Ciebie piszę często i gęsto i to personalnie, więc nie jest tak jak mówisz. Zresztą inne dziewczyny podobnie.

Po trzecie - łatwiej byłoby gdyby było nas kilka, ale niestety grupa się rozrasta i giniemy w radościach, smutkach i troskach każdej po kolei.

Ale absolutnie nie możesz odchodzić bo ja jestem ciekawa, tego, co się w twoim życiu dzieje. Tego, jaki masz brzuszek i wyniki (chociaż ich nie komentuję bo się nie znam zupełnie). I ja podziwiam zdjęcia i chcę więcej twoich postów o tym, na co masz ochotę, jaki masz dzień i czy też tak cię boli tyłek jak mnie (od tej rwy;p)

Kochana nie zostawiaj nas!!!!!!! :)
 
KingaoO trzymam za Ciebie kciuki! jakąkolwiek podejmiesz decyzję wiedz że Ty jak i Twoje dzieci zasługują na miłość i dobre traktowanie. Czasami psychiczne,emocjonalne krzywdy są gorsze od tych fizycznych, dzieci bardzo takie rzeczy przeżywają nawet jak dorosłym się wydaje że nic nie wiedzą.......ja żałowałam że moi rodzice się nie rozwiedli bo niestety wiele ucierpiałam, i jestem osobą która ma problem z okazywaniem uczuć a to dzięki nim :(. Byłam związana z chłopakiem który pił, kochałam go strasznie, namówiłam go na wizytę w AA i psycholog mnie uświadomił jak może wyglądać nasze życie....parę miesięcy przed ślubem wyprowadziłam się po kryjomu jak był w pracy, z płaczem ale brat mi pomógł, czasem myślałam że nie dam rady że wrócę ale na szczęście nie zrobiłam tego, spotkałam mojego M i dopiero On mi uświadomił że jestem osobą która zasługuje na coś więcej, na szacunek, na miłość i pewność że nie pójdzie w długą i nie będę go zbierała pijanego z klatki schodowej......że nasze dzieci nie będą tego widziały.
Życzę Ci dużo szczęścia oraz siły! spróbuj zawalczyć ale nie za wszelką cenę.


akaiah nie świruj!!!!!!!! kobieto kochana ja też tak mam że nikt mnie nie kocha i nikt mnie nie lubi szczególnie tu ale jestem, czytam was codziennie może się nie odzywam tyle ale ja gadułą nie jestem. Ty jesteś dla mnie tu taką stałą więc nie świruj i nie znikaj bo ja jestem bardzo ciekawa co u Ciebie!!!!!!!!
 
Ostatnia edycja:
reklama
akaiah Jest nas tutaj bardzo dużo i tak naprawdę ja na przykład nie mogę wszystkich zapamiętać.Jest tak dużo równych ników, że mi się myli i nawet jak chcę coś napisać to nie pamiętam niku. Pewnie nie tylko ja mam taki problem:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry