a ja Wam nie opisałam, jaką miałam noc! I to nie opowieść o ciężarnej co ją skurcze męczyły! nie, to opowieść o ciężarnej, która niechcący zadarła z własnym psem!
Otóż byłam wczoraj u rodziców- jak zwykle, kiedy mężczyzna poza domem i zostałam na noc. Moja siostra ma wieeeeelkie narożnik, więc zawsze śpię z nia na tym narozniku, nawet sie w nocy nie odnajdujemy, jest taki duży. Każda ma własną poduszkę, własną kołdrę i jakby dwa łóżka z tego wychodzą. Więc przygotowałam sobie posłanie, poszłam do łazienki sie przygotować do snu, wracam a na mojej części śpi już nasza Sońka. Przesunełam psa, bo nie mam żadnych oporów przed spaniem z nią w jednym łóżku, ale nie. Okazało się, że pies będzie spał nie w nogach jak zwykle, tylko ona wędruje na poduszkę. To się przytuliłam do niej i spimy. I znów coś nie tak, bo ona do poduszki i do poduszki. i tak całą noc. Spać mi nie dała, bo co się przekręciłam, to ona bardziej na poduszke i bardziej na poduszke. Około 5 rano się wkurzyłam i wywaliłam ta poduszkę na podłogę, to może psina da mi spokój! I się dowiedziełam, dlaczego tak jej broniła. Pod moją poduszką zbunkrowała sobie kość i to jej tak broniła całą noc!