Witam Majóweczki po dłuższej nieobecności :-)
Miałam ciężki tydzień, byłam sama z wesołą dwójeczką i jakoś czasu i siły brak na internet...
Cieszę się, że zauważyłyście mój brak i tęskniłyście :-)
mamamatysia tak się cieszę, że Filipek został zdiagnozowany, teraz juz wiecie co mu jest i będzie coraz lepiej, zobaczysz!
tsarina gratuluję tytułu, jak to pięknie brzmi, prawda? :-) Ja nadal czekam na swój dzień wrzasku....
moniqsan wszystkiego dobrego z okazji rocznicy (życzenia spóźnione co prawda, ale ze szczerego serduszka) :-)
Jolu jak się czuje Amelia? Już lepiej? Termin operacji się zbliża, eh, musi myć dobrze i będzie!
Barmanko kochana, widziałam zdjęcia Marcelitka na skazie, eh, odpisałam Ci tam, mam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej. Podziwiam Cię, domek wysprzątany, obiadek zrobiony, wyjście na zakupy, normalnie jesteś Panią swojego czasu :-)
M&m,s naprawdę masz powody do dymy, mój Andrzej ma 5 lat i 7 miesięcy i rozpoznaje kilkanaście literek, ja myślałam,że jest zdolny ale Twój synek to dopiero wyczyn! :-) A Majeczkę uściskaj od cioci, że taka grzeczna jest :-) Zazdroszczę dobrej relacji z teściową, ja ze swoją mam powiedzmy "letnią"...
Bahaciefko no kochana, 5 godzin marszu, podziwiam, ja czekam aż Gaba zaśnie i siadam z książką na ławce :-) Powiedz jak tam problemy z wychodzeniem Twojej Gaby do przedszkola? Lepiej?
Malinko współcuję powrotu do pracy, każdą z nas to czeka :-( Dobrze, że Gucio jest wtedy w dobrych rękach, ja będę zdana na opiekunkę :-( Madzi współczułam już wcześniej, zdaje się, że już 18 września wróciła do pracy.
Pewnie nie udało mi się każdej odpisać, macie wenę ostatnio :-)
Miałam dziś paskudny dzień... Czekałam z utęsknieniem od rana na M, miał wrócić około 14 z delegacji. Przed 11 dałam Gabie kaszkę (zjadła może z 5 łyżeczek) i poszłam z moją szarańczą na spacerek. Chodziliśmy w deszczu, ale mała było dobrze okryta, Andrzej z parasolem, ja w kapturku. Zebraliśmy chyba tonę kasztanów. Wróciliśmy po godzinie bo zimno. Cieszyłam się, że jużniedługo Ukochany wróci aż tu nagle Gabrysia zaczyna strasznie, podkreślam strasznie wymiotować! Normalnie miała torsje, szło jej i z buźki i z noska... I tak 5 razy w ciągu 2 godzin. W międzyczasie 6 kup! Andrzej płacze i krzyczy, że boi się o Gabę, ja sina zielona ze strachu w myślach kalkuluję co zrobić. Bałam się sama jechać z dziećmi do szpitala, mam kawał drogi, myślałam cozrobięjak mi Mała zacznie w samochodzie wymiotować, nawet jej nie podniosę... Na to wszystko wszedł M. Zamiast uśmiechnętych twarzy zastał panikę, płacz i ogólny byrdel. Postanowiłam, że położę Gabę, jak po drzemce nic nie będzie lepiej to pojadę do szpitala. Odpukać od 14 nie wymiotowała, ma dobry humorek. Nie wiem co to było.
Podejrzewam kaszkę.... Normalnie do teraz nie mogę dojść do siebie. Teraz Mała śpi, będę czuwać przy niej, z nerwów nie zasnę....