aga_k_m
maj '09 - Jagódkowa mama
ankzoc - świetne jest to łóżeczko (pięknie sie prezentuje). Cieszę się, że choróbsko opuszcza Majeczkę:-)
jola, kornasia - super!!! wspólne zakupki spacery - lepiej się zgadujecie niż My w PL

barmanko - ubić dziada...albo wymienić na lepszy model/rocznik


mamamatysia - ależ Ty masz skromne wymagania co do prezentów;-)
ja tez pomyślalam o autku, albo jakims "bonie" na ciuszkowe szaleństwa;-)
No a ja osamotniona "słomiana wdowa"
mialam dzisiaj dość miłe popołudnie (pomimo faktu, iz umowiłam się z szefem, baaa - jak tylko wyszłam z domu jeszcze raz do niego zadzwoniłam (w sprawie tego poprawionego podania o wychowawczy) - a On mnie chciał w bambuko zrobić
. Miał byc na budowie, i uciekł...ale ja mam chyba jakiś wrodzony instynkt do niszczenia wszelkich niespodzianek dla mojej osoby
...i "złapałam" szefa (nieświadomie) na jednej malej (mało używanej) uliczce. Nie wiem co mi odbiło - zawsze szłam główna ulica w stronę centrum, a dzis Jaga nie chciała usnąć, więc wybrałam się na "peryferia", i jakież bylo moje zdziwienie, gdy po 8 minutach od mojego telefonu spotkałam tam swojego bossa. Jego mina (gdy zapukałam mu w okienko od autka) - bezcenna!!! Widać było, że niechętnie bierze to podanko..zresztą rozmowa z nim też się nie kleiła (wisi mi jeszcze 2 wypłaty)
.
Na szczeście później spacerek poukładał się idealnie - spotkałam mnóstwo znajomych. Pogadalam z koleżanka z pracy. Kupiłam sobie lakier do pazurków - Revlon (nr 721 - Raven Red), zaszalałam w Hipermarkecie. No i po 3 godzinach wróciłyśmy do domu - niestety już z rykiem (niepotrzebnie ją bralam na ręce w kwiaciarni u koleżanki, bo później po wsadzeniu do wózka i wyjechaniu ze sklepu - no ale musiałam Ją ubrać..) nie dało się jej opanować. Poryczała 10 minut i padła...
jola, kornasia - super!!! wspólne zakupki spacery - lepiej się zgadujecie niż My w PL


barmanko - ubić dziada...albo wymienić na lepszy model/rocznik



mamamatysia - ależ Ty masz skromne wymagania co do prezentów;-)
ja tez pomyślalam o autku, albo jakims "bonie" na ciuszkowe szaleństwa;-)No a ja osamotniona "słomiana wdowa"
mialam dzisiaj dość miłe popołudnie (pomimo faktu, iz umowiłam się z szefem, baaa - jak tylko wyszłam z domu jeszcze raz do niego zadzwoniłam (w sprawie tego poprawionego podania o wychowawczy) - a On mnie chciał w bambuko zrobić
. Miał byc na budowie, i uciekł...ale ja mam chyba jakiś wrodzony instynkt do niszczenia wszelkich niespodzianek dla mojej osoby
...i "złapałam" szefa (nieświadomie) na jednej malej (mało używanej) uliczce. Nie wiem co mi odbiło - zawsze szłam główna ulica w stronę centrum, a dzis Jaga nie chciała usnąć, więc wybrałam się na "peryferia", i jakież bylo moje zdziwienie, gdy po 8 minutach od mojego telefonu spotkałam tam swojego bossa. Jego mina (gdy zapukałam mu w okienko od autka) - bezcenna!!! Widać było, że niechętnie bierze to podanko..zresztą rozmowa z nim też się nie kleiła (wisi mi jeszcze 2 wypłaty)
.Na szczeście później spacerek poukładał się idealnie - spotkałam mnóstwo znajomych. Pogadalam z koleżanka z pracy. Kupiłam sobie lakier do pazurków - Revlon (nr 721 - Raven Red), zaszalałam w Hipermarkecie. No i po 3 godzinach wróciłyśmy do domu - niestety już z rykiem (niepotrzebnie ją bralam na ręce w kwiaciarni u koleżanki, bo później po wsadzeniu do wózka i wyjechaniu ze sklepu - no ale musiałam Ją ubrać..) nie dało się jej opanować. Poryczała 10 minut i padła...


Bo mam wrażenie że one są łudząco podobne bo produkowane są w tym samym miejscu tylko dla różnych odbiorców (Nie pierwszy raz na coś takiego trafiam) 