jola466
Majowe mamy'09
:--
-
-
-(
o matko ale mnie rozbroiłaś tym śniegiem. :--
-
-
-
-(
Normalnie to mi go tutaj nie brakuje, bo lubię śnieg w górach a nie w mieście (od razu syf i plucha) ale jak o tym napisalaś to jakoś mi tak się zrobiło....buuuuuu
Joluś tęskniłam za tobą.
Co do dziewczynek, to ja ci nic nie doradzę, jedyne co ci powiem to że Mania, od jakiegoś tygodnia może nawet 10 dni, też zaczęła gorzej sypiać. A było tak pięknie, zasypiała o 20 i spała do 8 rano bez przerwy. A ostatnio mecyje jak u ciebie.
Ja to zwaliłam na zęby, choć jeszcze żadnego nie ma. Ale fakt że zbiegło się to w czasie z biegunkami. I jak jej w nocy tym żelem na ząbki posmaruje to lepiej śpi.
Ja tez lubie snieg....taki bialutki, swiezutki....


A jesli chodzi o nasze dzieciaczki to zabrzmi to nie fajnie ale ciesze sie ze nie jestem z tym sama....nosz to tak ciezko jest...:-(
No mam nadzieje ze to niedlugo minie....
U nas wczoraj nawet czopeczki zaaplikowalam i nic...

Martus..mam nadzieje ze juz jest wszystko ok....;-);-)



Jolu, pewnie też po trosze jest tak jak mówisz.
Natomiast jak spotykam się (na rehabilitacji) 2 razy w tygodniu z "nowymi" mamami i wiele razy poruszamy ten temat (zaczyna się zawsze od tego samego, rehabilitantka poucza mamy, żeby nie nosić dzieci przodem do siebie, one mówią że noszą cały czas, bo dziecko nie płacze tylko na rękach itd) Już nawet naszaona opowiada o nas, jako o rodzicach o mocnych nerwach. Za chwilę wyjdziemy na wyrodnych rodziców![]()
No i okazuje się, że w rozmowie zawsze przewija się: "ja bym tak nie mogła", albo "jak zaczyna tak bardzo płakać to lecę", aż w końcu "my też musimy spróbować"
Zapewne są dzieci które są wyjątkowo "ciężkimi" przypadkami, mnie się jednak wydaje że w większości przypadków to słabość rodziców. Nam się udało Lili "ogarnąć" w kilka dni (od histerycznego półgodzinnego płaczu w łóżeczku do samoistnego zasypiania bez niczego), ale gdyby ta nauka miała trwać 2 tygodnie, miesiąc bo dziecko byłoby twarde, to pewnie bym się poddała. Na pewno bym się poddała
Także jolu, to nie jest tak, że ja krytukuję kogoś czy pouczam, tylko przekonuję do spróbowania. Oczywiście jeśli ktoś chce
A co do Twoich bliźniaczek, tu ja pasujęJuż Ci kiedyś pisałam, że nie wiem, jak dwie rozbudzające się nawzajem dziewczynki zachęcić do wyciszenia się i zasypiania. po prostu nie wiem
A jeszcze jak dojdzie stawanie w łóżeczkach, wyciąganie do siebie rączek itp, to już w ogóle
Może poszukaj na forum mam bliźniaków i popytaj jak one to robią, może któraś ma jakiś super sposób?? A jak jest u iwee?
A może coś takiego, że uczycie najpierw jedną, odnosicie ją do swojego łóżeczka i ona tam zasypia, a drugą przynosicie już śpiącą ?
Nie wiem![]()
Moniq...nigdy nie odebralam Twojego posta jak krytyke czy poucznie....tylko tak jak ci napisalam ze sa dzieci i dzieci...

;-);-);-)No ale na powaznie to ja wiem ze tak sie robi..z tym przetrzymywaniem, ze trzeba cierpliwosci....tylko u mnie to nie wiem jak to wprowadzic w zycie z tego wzgledu ze po pierwsze jestem wiekszosc wieczorow w tygodniu sama a po drugie mam niestety dwoje dzieci....

Iwee..ostatnio nie miala takich problemow z maluchami...u niej to nawet w dzien spia one po 2-3 godziny....no ale musze z nia pogadac jak to jest teraz....
Na razie lece bo mamci moja mi przyslala esa ze chciala by zobaczyc wnusie....bo dziewczynki maja dzis 8 miesiecy.....




Już Ci kiedyś pisałam, że nie wiem, jak dwie rozbudzające się nawzajem dziewczynki zachęcić do wyciszenia się i zasypiania. po prostu nie wiem
A jeszcze jak dojdzie stawanie w łóżeczkach, wyciąganie do siebie rączek itp, to już w ogóle 



chyba z dobre 20min gadał sam do siebie zanim ponownie zasnął...
i tyle mojego pisania:-(