tsarina
MamaPower!
Dlatego też wydaje mi się że jeśli dziecko by lubiło, to dlaczego nie podać mu takich danonków czy soczku Kubusia.
Moim zdaniem te wszystkie niemowlęce produkty to komercja. A już wariactwo z jogurcikami za 10 pln (4 szt) to przegięcie.
Ja jeszcze trochę poczekam (w końcu mała je dopiero od niedawna) i zacznę poszerzać jej horyzonty o wszystko tyle że zgodnie z zasadami zdrowego żywienia.
Dla mnie najważniejsze jest żeby dziecko nauczyć jeść wszystkie warzywa bez wybrzydzania (nie pomijając natki pietruszki) no i kasze - jaglana, gryczana, jęczmienna (ja uwielbiam kasze, są zdrowe i chcę by moje dziecko również je lubiło), soczewicę itp
W mojej najbliższej rodzinie wszystkie dzieciaki nienawidzą warzyw, nie tolerują pływających w krupniku startej marchewki czy pietruszki, nie jedzą w ogóle surówek. Dla mnie jest to nie do przyjęcia. My z mężem na talerzu mamy warzywa przede wszystkim
popieram rękami i nogami!
spadam na te zakupy... właśnie nakarmiłam Ize Mirkę... jaki chlew:-( i w całym pokoju czuć rybą... uparłam się, żeby Iza od początku jadła z nami przy stole... to mam pobojowisko na nowej serwecie... która wydawało mi się była daaaaaaaleko od lini ostrzału, pogadamy wieczorem!


na szczescie nic się nie stało...






) no i cały czas powtarza że jesteśmy nienormalni. A kot oczywiście łazi i ględzi o wszystko. Nawet kosz na śmieci musimy wynosić na noc na balkon, bo zawsze się do niego dostaje i wyciąga co popadnie, oby było dla niego zjadliwe 