reklama

Mamy majowe 2009

Dlatego też wydaje mi się że jeśli dziecko by lubiło, to dlaczego nie podać mu takich danonków czy soczku Kubusia.
Moim zdaniem te wszystkie niemowlęce produkty to komercja. A już wariactwo z jogurcikami za 10 pln (4 szt) to przegięcie.
Ja jeszcze trochę poczekam (w końcu mała je dopiero od niedawna) i zacznę poszerzać jej horyzonty o wszystko tyle że zgodnie z zasadami zdrowego żywienia.
Dla mnie najważniejsze jest żeby dziecko nauczyć jeść wszystkie warzywa bez wybrzydzania (nie pomijając natki pietruszki) no i kasze - jaglana, gryczana, jęczmienna (ja uwielbiam kasze, są zdrowe i chcę by moje dziecko również je lubiło), soczewicę itp
W mojej najbliższej rodzinie wszystkie dzieciaki nienawidzą warzyw, nie tolerują pływających w krupniku startej marchewki czy pietruszki, nie jedzą w ogóle surówek. Dla mnie jest to nie do przyjęcia. My z mężem na talerzu mamy warzywa przede wszystkim :tak:

popieram rękami i nogami!

spadam na te zakupy... właśnie nakarmiłam Ize Mirkę... jaki chlew:-( i w całym pokoju czuć rybą... uparłam się, żeby Iza od początku jadła z nami przy stole... to mam pobojowisko na nowej serwecie... która wydawało mi się była daaaaaaaleko od lini ostrzału, pogadamy wieczorem!
 
reklama
jakbym moją słyszała, Iza też ma na koncie tuńczyka już... wydaje mi się, że lekarzy i ich schemat żywienia należy traktować jak wytyczne a nie ściśle wg nich postępować, bo kazde dziecko jest inne, inaczej się rozwija, ale tez nie przesadzać w drugą stronę...

co racja to racja!!!

Moniq - moja Jagoda tez ma na koncie bitą śmietane... baaa nawet lody śmietankowe :zawstydzona/y::szok: na szczescie nic się nie stało...
a moi Rodzice częstują ją np. owsianka na sniadanie:sorry:
 
A ja co chwilę zbieram ochrzan od mamy że jestem nadgorliwa i ulegająca wpływom, że ona dziecku to by wszystkiego dała, chociaż posmakować, troszeczkę. Że to głupota z tym ograniczaniem dziecku pokarmów. Że ja dostawałam w wieku 7 miesięcy wszystko (choćby do spróbowania) - sosiki zaprawiane z żeberek (oczywiście z mięskiem), wielką butlę z gęstą kaszą manną na krowim mleku itd. Wczoraj jak byliśmy w knajpie nakarmiła Lilię żółtkiem, tuńczykiem (takim z puszki), bitą śmietaną i serkiem mascarpone :eek::eek::eek::eek: Oczywiście wszystkiego dostała tylko na czubku łyżeczki, bez przypraw itp. Jak ją prosiłam żeby nie dawała, że nie wolno, że lakarze .... to patrzyła na mnie jak na idiotkę :szok: i skwitowała że to głupota i przwrażliwienie :unsure:

hi hi hi
ja co prawda nie zbieram ochrzanu, ale jak się tylko odwrócę to moja mama zaraz czymś Maję częstuje.:-D:-D:laugh2::laugh2:
 
Moniq - no u mnie nietolerancja warzyw byłaby wielkim zdziwieniem :-D:-D:-D- u mnie w domu warzywa "króluja" !!! Ja bardzo długo byłam wegetarianka, i lubosci do surówek i salatek pozostały, a na dodatek M też niczym warzywnym nie pogardzi (z tym, że On musi miec też wkładke mięsną:-D).

Ja do tej pory trzymam się schematu zywieniowego, aczkolwiek jeżeli wiem, że coś jest łagodne dla organizmu - to daje skosztować Jadze. Ja mam problemy z żołądkiem od czasów dzieciństwa, więc z pewnością będę miała wielkiego "pierd..lca" na punkcie rzeczy niestrawnych, ciezkich, ostrych, kwasnych, idt... Sama je kocham pomimo poźniejszych efektów ubocznych, ale .... Jadze skosztować ich nie dam (jeszcze też je polubi, i co to bedzie?) !!! Jak już będzie starsza - to prosze bardzo... ale błędu mojej prababci nie popełnie :no::no::no: (jak byłam mala, ok. 5 lat - byłam strasznym niejadkiem. Mama wstydziła sie ze mna gdziekolwiek wyjsc... No i babcia nauczyła mnie jeść - sałatką jugosławiańską na bazie octu spirytusowego!!! Do dzisiaj kocham ocet, i zakropiłabym wszystko co możliwe!!! Ile ja kar miałam za podpijanie octu...szok:szok::zawstydzona/y::no: Stad problemy z gastrologią...)
 
W sumie to i moja mama ciagIe mówi,ze my to w wieku Tomka to już rózne rzeczy próbowaIismy. Kiedys nie byIo takich cudów jak misiowy jogurcik czy tym podobne. Jak byIo cos dIa dziecka to w pewexie i maIo kogo byIo na to stac.
Z moim MikoIajem nie eksperymentowaIam by byI skazowy.Pamietam tyIko ,ze jak miaI 9 miesięcy to jadI pieczone kurczaka. DaIi mu do reki udko żeby zrobic zdjecie a on jak sie dossaI to nie mozna byIo mu zabrac.
Tomek ma na koncie puIpety z Iopatki z sosem i ziemniakami. Rozgniecione tyIko wideIcem i swietnie sobie radziI z jedzeniem.
 
co racja to racja!!!

Moniq - moja Jagoda tez ma na koncie bitą śmietane... baaa nawet lody śmietankowe :zawstydzona/y::szok: na szczescie nic się nie stało...
a moi Rodzice częstują ją np. owsianka na sniadanie:sorry:

Lody to nawet ja sama Liliance przedwczoraj dawałam :zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y: Jedliśmy obydwoje z M w Galerii i szkoda mi bylo tych spanielich oczek. Dotykałam łyżeczka i dawałam jej do zabawy. Miała radochę :tak:
Jadze na pewno od owsianki nic sie nie stanie, co niby by mogło? :baffled::baffled:
 
hi hi hi
ja co prawda nie zbieram ochrzanu, ale jak się tylko odwrócę to moja mama zaraz czymś Maję częstuje.:-D:-D:laugh2::laugh2:

Jaaa - u mnie to samo!!!
Z tą różnicą, że naprawdę starają się podawać jej rzeczy niedoprawione.. Ale biszkopcik też juz się zdarzył (roboty mojej mamy)... no i standard - warzywa, owoce:tak:
Pokazałam mamie schematy...i stara sie nie przesadzac - także jestem spokojna:tak:
 
reklama
hi hi hi
ja co prawda nie zbieram ochrzanu, ale jak się tylko odwrócę to moja mama zaraz czymś Maję częstuje.:-D:-D:laugh2::laugh2:

Noooo, u mnie to normalka :-D
I z kotem jest to samo. My nie karmimy kota niczym poza suchą karmą i kurzymi cyckami, a mama (ponieważ kot jest łasy na wszystkie słodkości), bierze pączka idzie z nim do łazienki i karmi go całym (a ten oczywiście zjada. Razem z marmoladą :wściekła/y:) no i cały czas powtarza że jesteśmy nienormalni. A kot oczywiście łazi i ględzi o wszystko. Nawet kosz na śmieci musimy wynosić na noc na balkon, bo zawsze się do niego dostaje i wyciąga co popadnie, oby było dla niego zjadliwe :crazy:
No i ona twierdzi że to nasza wina, bo go "możymy" :sorry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry