Mistrzyni łowiectwa ze mnie! Zastawiłam na Was pułapkę, wiedziałam, że się nie oprzecie... ale nie martwcie się, jeszcze coś dla Was mam! Mam ciąg dalszy!
Cieszę się, że się odezwałyście... tęsknimy!
I co się pan tak gapi? Żona biustu nie ma?
Jadę na dół, a ty? Hmm... też jedziesz na dół. Na górę pojechał ktoś inny.
A jak już będę miała własne mieszkanko, to wtedy będę spała bez makijażu.
Teoretycznie to ja już pięć razy zdałam prawo jazdy, a praktycznie nigdy nie mieszczę się w łuku.
Ajax Amsterdam. FC Pronto. Acze Milan.
Proszę cię, daj wychodne sweterkowi i wskocz w jakiś porządny smoking.
Ja to mam czasem problem, żeby zapamiętać numer stanika.
Ja tylko chciałam, żeby Pshemko poparł tę moją kandydaturę na tego pijera (pracownika PR - red).
Szatanistka. Słyszałam, że jak oni wsadzą twoje zdjęcie do lodówki, to tracisz siły. A ja ostatnio taka słabiutka jestem.
Zależy to chiński sprzedawca talerzy.
Taty taty. Dupa w kwiaty.
Gdy zadajesz mu pytanie w rodzaju: ''Czy wiesz, że słoń to jedyny ssak, który nie umie skakać?'' Albo: ''Słyszałeś, że żyrafa potrafi sobie czyścić uszy językiem?'', uzyskujesz na moment przewagę, którą warto wykorzystać, żeby osiągnąć swój cel.
Koniec z solarium. Teraz opalam się tylko na plaży, ekologicznie.
Jak ktoś jest dla mnie miły, to ja mu vis a vis.
Violetta Kubasińska z tej strony. Chciałam zamówić model 335. Hmm... Tak i poproszę rozmiar 75D... Wiem, że zawsze było B, ale teraz jestem oświecona.
Skoro jest brzydka i gruba, to na pewno ma jeszcze kuku mamuniu, no przecież nieszczęścia chodzą parami.
Pączki nierozłączki.
Ja to bym się zabiła z takim lookiem, przecież żaden facet na nią nie spojrzy. Co to za życie?
Bidota, ciasnota, jedna łazienka... A pralka? Najwięksi górale takiej nie pamiętają.
Mieć duże wi (chodziło o deja vu).
Viola: Ja już sobie wszystko przeanalitykowałam.
Paula: Chyba przeanalizowałam...
Viola: To też.
Doją człowieka, jak tę dojną krowę. A czy ja wyglądam na krowę?! Dojną?
Ula: Viola do kogo mówisz? Viola: Do mojego anioła stróża.. mam nadzieję że nie poszedł na lunch.
Przychodzę do ciebie z sercem na widelcu.
Nie wiedziałam, że tak ciężko być bohaterem. Jak przerabialiśmy Mickiewicza, to w ogóle tego nie rozumiałam, a teraz sama czuję się jak ten dziad Konrad. Sama przeciwko wszystkim.
Starość nie radość. Dropsy nie tik taki.
Przyjadą z włoskiej ziemi do polskiej i zrobią ze mnie spagetti.
Marek jest za dużego biznesu formatem. Formatu biznesem. Smenem.
Na męskiej psychologii to ja zęby zjadłam
Ula: Ktoś dzwoni. Nie odbierzesz ?
Viola: Dzwoni, ale nie w tym porcie
Ula: Chyba kościele?
Viola: W kościele na pewno.
Na pewno coś wymyślił a ja znowu martwię się na kredyt... znaczy, na zapas...
Wyszło mydło z worka, a mleko się wylało.
Ukończyłam kurs feng szuja. Internetowy.
Ślub już za miedzą.
Nie kupię kota w mroku.
Posiedzenie zarządu jest co pół roku, a ślub Pauliny raz w życiu. I ten raz jest już za dwa tygodnie. A wszystko jest jeszcze w groszku, dasz wiarę?
Wyglądasz jak śmieć na chorągwi.
Czasami trzeba trochę wybiec przed operę. Działać prewencyjnie jak to się mówi.
Oliwa po wierzchu pływa.
Dobro firmy od zawsze leży mi na wątrobie.
Mont Everest bezczelności.