Hej! Choc nie wiem czy kto jeszcze tu jest.
Mój laptop dalej martwy, do kompa nie mogę się dobić (właśnie M poszedł spać i korzystam z okazji).
Jak minęła waszym maluszkom poprzednia noc??? Bo moje dziewczyny budziły się na przemian a na końcu pies i tym sposobem spałam 3h. W pracy 32 stopnie, wiatrak nic nie daje a dokumenty fruwają a pod koniec roboty to człek plecie głupoty.
Jak znosicie upały?
Wszyscy zdrowie????
Pierwszy wypad nad morze w pełnym składzie (4 baby i 1 facet):
bardzo udany:-):-):-), Gabi od razu zapoznała 2 chłopców i chwycili za łopaty (kopali, budowali, wodę znosili, skarbów szukali itp. i tak przez 4h), Gosia zjadła peta, chodziła brzegiem morza i zagadywała ludzi - wystraszyła chyba 4-latka, przy którym stanęła i zaczęła nawijać po swojemu - biedak nic nie zrozumiał i uciekł, M popływał, poleżał, a ja deptałam Gosi po pietach i chodziłam za Nią jak cień ale peta nie zdążyłam w porę chwycić

, popluskałam się w wodzie bo pływać nie umiem, potaplałam w błotku, babki piaskowe porobiłam i koniec uciechy - 20.00 i powrót do domu. Fajne są takie wyprawy gdyby nie to, ze idąc na plaże wygląda się jak wielbłąd wędrujący po Saharze. zapomniałam dodać, Inez wykopała sobie jamę w której się skryła, M postawił jej parasol co by cienia miała więcej a na koniec M i Inez prześcigali się w drążeniu tunelów:-). Fajnie było i się zmyło. na szczęście pamiątki zostały - fotki.
Jak nie skłądnie to przepraszam ale piwko wyżłopałam a że mało spałam i te 29,4 stopni w domu robie swoje - z głowy mi się dymi:-).
ankzoc - jakoś ogarniam

. Tak jakoś o 5 rano siusiu mi się zachciewa i jak widzę wpatrzoną w siebie mordkę i czysty przedpokój to jak tu nie wyjść? a nawet pobiegać? No to biegam - kondycji nabiorę, parę kg zrzucę, meble uratuję przed z nudy psim zniszczeniem, same plusy

(i ja w to wierzę

, he,he, to się nazywa motywacja).
aga km - miło mi, że mamstud w tak dobrym swietle mnie przedstawiła

, miewam też czarną stronę charakteru

. To zostaje Nam się spotkać. Mam nadzieję, ze losy tak nam się poukładają, ze spotkanie stanie się po prostu faktem

.
tsarina - wyrzucić pierogi domowej roboty, ta zniewaga krwi wymaga!!!! He!!!Ale wygrzebał ze śmietnika i zjadł z apetytem. A na koniec pogładził sie po brzuchu??? nie ma co choleryk.
Ja raz w życiu rzuciła w M a raczej chlusnęłam woda z sokiem malinowym, tylko, ze M siedział na kanapie z biały misiem (pokrowiec). Mój wybuch złości kosztował mnie 70 zł (jak wyobraziła sobie co mogłabym sobie kupić to szlag mnie trafił podwójnie), teraz patrzę czym rzucam ( a najczęściej w myślach mięsem choć kilka razy mi się wymksnęło

w zasięgu słuchu obu cór).
Sama sięgne po ksiażki, które zaproponowałaś mamie NIKI

. (zaintrygowały mnie, to moje klimaty).
moniqsan - to trafnych decyzji budowlanych i gratuluję przebrnięcia przez biurokratyczny slalom.
Ledwie widzę, idę spać, bo literki mi sie zamazują.
Agha! Dzisiaj wpadła moja koleżanka z narzeczonym wręczyc zaproszenie na slub - 3-cie w tym roku

. No to się wyhasam:-).
pa