reklama

Mamy z Irlandii!!

Witam wszystkie mamy z "zielonej wyspy"..w ten sobotni poranek..:)..a chcialam juz pisac niedzielny>.:D..jestem tak zakrecona..Albert ma straszny katar ..pogorszyl mu sie po szczepieniu a tak to nie bylo prawie do odczucia ze ma katarek a teraz ma nosek zatkany caly..:(..modle sie o to aby nie wyszlo jakies chorubsko z tego..no i w parze z tym katarem idzie kaszel..buu..

ok..nie bede wam smucila..:)..
 
reklama
sobotnie przedpoludnie, a ja pracuje.. ale pocieszam sie, ze jeszcze tylko tych pare miesiecy :)

prosze, nastepna mama wybiera sie do irlandii :) a ja jak dobrze pojdzie pewnie dopiero z poczatkiem maja.. w piatki musze byc na uczelni i tego nie przeskocze, a jak mam leciec z przesiadkami i tracic na to caly dzien niemalze to szczerze mowiac nie chce mi sie ruszac z domu. a od konca kwietnia maja byc wreszcie bezposrednie loty z poznania do dublina, wiec wtedy moge skoczyc chocby na pare dni :D

jej, oby juz sie skonczyl ten rok... deprecha mnie zimowa dopadla w tym kraju. sniegu od cholery, mroz trzyma, a ja tak sobie mysle dzis od rana o spacerach brzegiem morza, cos mnie naszlo.. tesknie do kwiatow w ogrodach, palm na naszej ulicy, usmiechow sasiadow, kawki u naszej pani babci.. senstymentalna sie na stare lata robie :)
 
naja - jak przeczytalam twoj post, to mi sie jakos cieplej na sercu zrobilo. ja caly czas sie zastanawiam, czy jestem w stanie poczuc sie jak w domu gdzies, jak by nie bylo, na obczyznie. moze jestem zbyt sentymentalna, ale pomyslelam sobie, ze zyc niekonirecznie, ale umrzec chcialabym tutaj. a potem otgladalam zdjecia z kilkenny i zaczelam sobie wyobrazac spacery nad rzeka i te niewielkie kolorowe uliczki... i to mnie pokrzepilo.
u nas przygotowania na najwyzszych obrotach. juz jutro... niestety chyba pawel przenocuje na lotnisku,bo b&b i taxi w dwioe strony to spora sumka, ciezkie zycie emigranta...
 
marianeczka, mnie dopada coraz wieksza tesknota za domem. nie potrafie sie w polsce odnalezc juz od dawna, zle sie tu czuje. nic na to nie poradze i chyba nawet nie chce. ale jak tu nie tesknic...

resizeofp71200654lk.jpg


prosze, to zdjecie robione kawalek od naszego domku :)

tylko na polakow uwazajcie. moi znajomi sa wlascicielami szkoly jezykowej dla polakow wlasnie i wczoraj okazalo sie, ze jakis gnojek, ich uczen, ukradl im ze szkoly pieniadze!! az szkoda slow, co za swinia.

a jakie polaczenie do kilkenny ma twoj maz w ogole? pameitam,ze wspominalas o tym, ze moze nocowac na lotnisku,ale jak to dokladnie wyglada?

a co do taksowkarzy.. ja nie zapomne, jak przylecialam kiedys poznym wieczorem z londynu. autobusy poodjezdzaly, coz bylo robic, taksowka. no i w efekcie cala droge do domu tlumaczylam facetowi, jak ma jechac  ;D poczatkowo jeszcze wiedzial, ale jak wjechalismy w dublin nic! a gdzie nasza okolica, gdzie dokladny adres... to bylo jeszcze na starym domu, wiec rzeczywiscie trzeba bylo troche pokluczyc, ale bez przesady! gdybym sama nie jezdzila samochodem po miescie na pewno nie potrafilabym mu wskazac drogi, tym bardziej ciemna noca ;) ale za to tez lubie irlandie, tu nigdy czlowiek nie moze byc pewien rzeczy teoretycznie oczywistych  ;D
 
no to pawel bedzie "koczowal" na lotnisku do rana. o osmej ma autobus do miejsca ktore sie nazywa busaras (store st). B&B razem z taksowka wyjdzie gdzies z 80 - 100E, a to dosyc duzo.
 
marianeczka trzymam kciuki za meza ;)

naja piekny widok. Ja musze troche podreptac nad zatoke, zeby miec takie widoczki ;D
Ale swojego czasu mieszkalam w Dockach i to byla moja najlepsza chatka :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry