S
sandrulińska
Gość
dobra koniec:-)

Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

Alex Tobie duuuużo siły
A ja Wam muszę się pochwalić,że mój Radek odkąd był w sobotę z nami na USG zaczął się bardzo interesować moją ciążą:-)Wcześniej miał to w nosie,ale był z nami,widział Fasolkę na monitorku,z otwartą buzią słuchał bicia serduszko i się zaczęło...
Codziennie rano pyta się czy jest w brzuszku Fasolka-DzidziuśLiczy za ile miesięcy będzie dzidzia,pyta co i jak ona je,czy się rusza,czy coś słyszy:-)
A koleżanka mi pożyczyła taką książeczkę dla dzieci po angielsku:"How are babies made?".Jest ekstra opisana takim językiem dla dzieci,dużo rysunków.Młody ciągle ja ogląda i przybiega,pyta:co tu jest napisane,a co tu jest napisane?A co to jest?:-)[/COLOR][/FONT]

ale zjadł ją wymieszaną z ryżem - heh..więc serwowałam mu to ale po za tym normalnie jadł..tyle, że mój akurat mniejszy miał apetyt niż Twój..a co do banana to nie powinien chyba zaszkodzić..
a do Anineczki - bałaś się, że Mila będzie gryzła Patryka bo jeszcze raczkuje a on zaczął chodzić przed Waszym wyjazdem - heh 
Ale fakt - bezwietrznie jest - to i ja z Patrykiem i pieskiem przeszliśmy się na spacerek :-)
jak powiedziałam, że w brzuchu jest ich kuzyn to najmłodszy co dziennie głaskał mnie po brzuszku i też dopytywał co on tam je..i czy teraz śpi..przytulał się.. 
a najstarszy pytał czy będę karmić piersią
bo on widział jak młodsze rodzeństwo jest tak karmione..ale zatkało mnie 
mnie czasem ręka świerzbi..jak mi Patryk grzebie w śmietniku a słowa nie docierają..a ostatnio też zaczyna bić..klepie po buzi i się cieszy
jak mówię NIE - nic to nie pomaga..więc biorę jego rękę i tyle..albo stawiam na podłodze (bo najczęściej jak mi siedzi na kolanach)
Przecież to zupełnie co innego!
źródło: Zabawki, porady. Dzieci i Niemowlta : Bezstresowe wychowanie dzieciPrzede wszystkim na pierwszy plan wysuwa się chęć wychowania szczęśliwego dziecka, które nie będzie ograniczane żadnymi nakazami, a co za tym idzie – będzie mogło się harmonijnie rozwijać. Czy tak jest w rzeczywistości? Nie. Dziecko potrzebuje pewnych zasad, aby mogło czuć się bezpieczne. Określenie jakiś granic jest konieczne do tego, aby dziecko nie czuło się zdezorientowane wobec ogromu świata, który go otacza; do tego, aby czuło się pewnie.
Kolejnym argumentem ze strony rodziców opowiadających się za wychowaniem bezstresowym jest próba wyeliminowania stresów, jakie mogłoby przysporzyć dziecku wszelkie ograniczanie swobody działania. Bo jak dziecko ma się spokojnie rozwijać, kiedy nad głową ciążą mu coraz to nowsze bodźce wywołujące stres? Nikt jednak nie bierze pod uwagę faktu, że stres w odpowiedniej dawce jest czynnikiem motywującym, stymulującym rozwój człowieka. Nie można go całkowicie wyeliminować. Dziecko, które zachowuje się nieodpowiednio, ale w żaden sposób nie jest informowane o swoim złym postępowaniu ani uczone, iż nie powinno tak robić, zwyczajnie gubi się. Przede wszystkim nie ma autorytetu, bo brak przy nim osoby, która podpowie mu jak poruszać się w świecie pełnym zasad i ogólnie przyjętych norm moralnych. Ponadto wychowanie bezstresowe nie powstrzymuje niewłaściwego zachowania i dzieci tracą kontrolę nad sobą. Mogą stać się impulsywne, co prowadzić może do różnego rodzaju problemów w zetknięciu z innymi ludźmi.
Szczególnie zauważalne jest to kiedy takie dziecko wchodzi w grupę rówieśniczą np w przedszkolu i nie potrafi dostosować się do zasad tam panujących. Dlaczego? Bo "unikanie stresów" doprowadziło do tego, że dziecko nie wie jak ma się zachować. Nikt nigdy nie mówił mu, że czegoś nie wolno, że czegoś się nie powinno. W skrajnych przypadkach może dojść nawet do agresji ze strony dziecka skierowanej w innych ludzi, innych – bo zachowujących się inaczej od niego.
(...)
A ja Wam muszę się pochwalić,że mój Radek odkąd był w sobotę z nami na USG zaczął się bardzo interesować moją ciążą:-)Wcześniej miał to w nosie,ale był z nami,widział Fasolkę na monitorku,z otwartą buzią słuchał bicia serduszko i się zaczęło...
Codziennie rano pyta się czy jest w brzuszku Fasolka-DzidziuśLiczy za ile miesięcy będzie dzidzia,pyta co i jak ona je,czy się rusza,czy coś słyszy:-)
A koleżanka mi pożyczyła taką książeczkę dla dzieci po angielsku:"How are babies made?".Jest ekstra opisana takim językiem dla dzieci,dużo rysunków.Młody ciągle ja ogląda i przybiega,pyta:co tu jest napisane,a co tu jest napisane?A co to jest?:-)



, spacer z Anią zaliczony, teraz dziecko śpi. Dobrze, że się nie rozpisałyście to chociaż nadrobiłam:-);-)
Widzę przerabiacie z Radkiem sprawę "skąd się biorą dzieci" a właściwie siostra..;-)

Lubiczanka - jakie stwierdzenie? Bo nie zaczaiłam..Joann-ale ja chyba zapisałam to stwierdzenie w" "...nie dosławnie((
(...)

Tichonek - wiem ale teraz sezon dziewczynkowy ;-)(...)
A ja Wam mówię,że będzie drugi syn![]()

o tym"bezstresowym "ja to zapisałam właśnie w" "Lubiczanka - jakie stwierdzenie? Bo nie zaczaiłam..![]()

:-)