hejka, Boze ale dzis mialam dzien .
rano mloda sniadanko zjadla kanapke i 2kesy parówki ugryzla i poleciala sie bawic,wszystko bylo ladnie pieknie do poludnia.Poszlam robic obiadek a mloda mi w salonie padla wiec ja obudzilam i mówie idziemy na spacer(sie przewietrzyc bo przeciez o 2 mi teraz pojdzie spac) nooo i jestesmy w kuchni a mala zwymiotowala, dotknelam ja a ona caluska rozpalona i znowu polozyla sie i zasnela,ja miedzyczasie umowilam sie do Gp, przed wyjsciem zmierzylam jej temperature a tu prawie 40stopni!!! SZOK po czym? czy to jakis wirus ale skad jak tu ciagle leje, moze zatrula sie ta parówká??Lekarz ja zbadal oprocz przyspieszonego bicia serca nic nie wynalazl wiec wypisal list do szpitala i kazal dac calpol.No i do domu po rzeczy ja tu torbe pakuje z ciuchami w razie w..... a mloda znowu wymiotuje tym syropem i woda która popijala, znowu przebieranie i szybko w samochód. W szpiatlu naszczescie dlugo nie czekalismymoze z 15 i nas zawolali zbadali probke moczu im dalam i kazali czekac. ehhh ten szpital co chwile stazysci przychodzli i sie wypytywali co jej dolega, wiec M z 1000 razy cala historie opowiadal ;-) znowu ja obadali juz mielismy isc do domu a mloda nastepnego pawia na sali puscila. Znowu ja przebieralam i przyleciala inna lekarka i znowu ja obadala .....no i nic ciekawego nie stwierdzila ,bo mocz czysty temperatura miedzy czasie spadla mloda oddzyskala troche energii , babka stwierdzila ze to byc moze jakis wirus(choc mnie sie wydaje ze to parówka ja tak zalatwila) no nic i po ponad 3 h wrocilismy aha a teraz wam powiem co nam zalecila pani doktor... picie 7up ponoc po wymiotowaniu stawia dzieci na nogi. ehhh i tak caly dzien zlecial bo wrocilismy przed 21 i padam normalnie.
Aha i mam jeszcze pytanko, macie moze jakis nr telefony pod który mozna dzwonic i sie pytac co z kartami mecycznymi-bo my ze 2 miesiace temu wypisywalismy wniosek o odnowienie i cisza a w tym miesiacu traca waznosc.