Ciao!
U mnie mialy byc dzis dzieci kolezanki na kilka godzin. Wstalam rano- ugotowalam obiad,zupe dla Ala, odkurzylam,zamiotlam,wymopowalam.....BA! Dobra ciocia Misia upiekla drozdzoweczki z budyniem i kompocik zrobila...i co? Kolezanka dzwoni,ze dziecko chore z goraczka lezy.....i ze nie przyjda....i ze co? ze ja mam te 12 drozdzowek niby sama zjesc????? I ze co? ze ja mam ten litr kompociku notabene-organicznego-sama wypic.....?? ehh.....a mialo byc tak pieknie i tak zorganizowanie....i dzieci sie cieszyc mialy...a tu doopa zbita! No ale najwazniejsze,zeby delikwent sie kurowal ofcourse!
Wogole chcialam nadmienic,ze oficjalnie chcialam podziekowac wspanialym kolezankom...bo czyz mozna miec lepsze? Dzien 6 grudnia-my chorzy, a kolezanka Moniadan jedzie do pl sklepu na spotkanie z Mikolajem po czym przywozi mi do domku paczke dla Alusia i jeszcze mleczko dla niego bo mi sie skonczylo.
Dzien nastepny- kolezanka Wilwia zajezdza podmoj dom pora wieczorowa i wysiada z samochodu dzierzac w dloni talerzyk z ciastem....przywiozla chorej i ciezarnej....no same powiedzcie!! czy nie najlepsze sa te nasze dziewczeta!??
dzieki wiec kochane za wszytsko- Wilwia- ciacho pycha!!! Ze ty zawsze masz takie pomysly na takie ciekawe ciasta!!
Didi-dzieki za namiary na kolesia. Mnie w tym roku interesuje....BARAN...:/ mezowi obiecalam ichnie tradycyjne leg of lamm........matko boska..pozygam sie 3 razy przy wyrobie...ale czego sie nie robi. I tu pytanie- czy ktos wie jak sie robi baranine??? W zyciu nie robilam..a konkurowac mi przyjdzie z sama tesciowa szanowna czyli Irish house Mama!!