Witajcie! Wybaczcie,że nie pisałam,ale padam z nóg....
Miałam dwa dni szkolenia i jutro zaczynam prace. Już sama....Będe trzeci dzień pod rząd na 7 i pół godziny......
Ale praca do łatwych nie należy..... wiadomo. Musze dziennie posprzątać ok.25 pokoi i tyle samo łazienek z ubikacją.....
Oprócz tego korytarze,hole,jadalnie,itp....odkurzanie,ścieranie kurzu,"jazda"na mopie.......itp...
Nic przyjemnego.
Jedyny plus to konwersacje JEDYNIE w języku angielskim! Narazie sobie radze,ale mam nadzieje,ze będzie coraz lepiej. Jak opanuje język perfect,to poszukam lepszej pracy. Ale to narazie tylko odległe plany. Nie ma co narzekać.
Ciesze sie,że moge "pobyć" wśród ludzi,sama,bez małej....Takie ciągłe siedzenie w domu z małym dzieckiem z czasem jest bardzo nużące.
Ale mimo wszystko często myśle w pracy o Paulince.To nasza pierwsza rozłąka.....
ok. Postaram sie w weekend napisać więcej. Teraz biegne spać,bo boli mnie kręgosłup i mam opuchnięte stopy.....
Miłej nocy!!!!
PA!