Misia wiem przez co przechodzisz..U nas troszke inna sytuacja jest bo Max jest zarowno do mnie prywiazany jak i do J,moze nawet wiecej do niego.Ale pamietam jak wrocilam z dziewczynami ze szpitala i Max nie byl zazdrosny ale bywaly chwile kiedy musielismy go uciszac bo budzil dziewczyny swoimi glosnymi zabawami.On byl wtedy taki biedny a we mnie szalaly hormony,wylam z bezsilnosci bo Hania miala reflux nie spala cale noce a Max taki biedny ciagle uciszany,upominany a mnie sie sere rozrrywalo ze nie moge mu poswiecic wiecej czasu,ze nie moge mu poczytac wiecej przed snem.Padal biedny miedzy nami ,zmeczony krzykiem dziewczyn a ja patrzylam na niego i plakalam jak bobr,przez te cholerne hormony..ciagle mialam zal do siebie ze nie moge inaczej,ze mam jeszcze dwie male istotki ktorym jestem tez potrzebna.Ale Miska takie uczucia to tylko przejaw prawdziwej milosci jaka dajemy swoim dzieciom.Nie martw sie wkrotce wroci wszystko do normy,nie miej wyrzutow,nie zadreczaj sie jeszcze bardziej bo w depreche wpadniesz.Miedzy tymi wszystkimi smutkami,ta bezsilnoscia czy wyrzutami wez sie w garsc i ciesz sie nowym rzyciem ktore dalas.Mnie tez nie bylo latwo,zwarzywszy na to ze ja mialam dwie male istotki,i momentami myslalam ze nie dam rady do tego Max,ktory jest naszym oczkiem w glowie i jedynym moim synkiem,ktorego tak bardzo chcialam.Moj syn... ..
Misia nie martw sie ze milosci ci zabraknie,milosci sie nie dzieli,milosc sie mnozy ;-)