reklama

Mamy z Irlandii!!

Witajcie

Misia..udanego pobytu w PL

Witajcie Dziewczyny!
A ja nadal czekam na moją Emilke i nic:-( Babcia już dziś dotarła z PL a jej się coś nie śpieszy;-)No cóz może na weekendzie;-)?
daj melaj czas kilka dni a jak nie to moze ja wygoncie My tak Alberta wygonilismy wieczornym bzz bzzz no i na 2 dzien juz byl z nami .hehe tydzien przed terminem..
...
Monia - a Emilka to czekala pewnie na babcie, wiec daj jej jeszcze chwilke, wlasciwie to chyba lepiej ze mamcia bedzie z Tobą w czasie porodu nie?
Moja mamcia tez przylatuje tydzien przed terminem hihihi ciekawe tylko czy Nikoś poczeka????:-D:-D:-D
Moi rodzice tez beda u mnie tez tydzien przed teminem.hmm.tylko wlasnie czy mloda posiedzi bo z niej to taka mala wiercipietka niecierpliwa...ale lepiej niech siedzi i czeka :-D:-D
 
reklama
No cóż tak to już bywa, nigdy nie można sobie wszystkiego zaplanować dokładnie:tak:! Od wczoraj jest z nami moja teściowa, a moja mama przylatuje dopiero 20 marca, mam nadzieje że mała nie zechce czekać w moim brzuszku na drugą babcie:-)! Pogoda dziś nie najgorsza więc trzeba będzie wybrać się na dłuższy spacerek, a jak to nie poskutkuje to pomyślimy wieczorkiem o innych metodach "wypędzania" Emilki:-D
 
Ja pierwsze dziecko urodzilam 10 dni po terminie a drugie 16 dni po...:szok:...przy trzecim staralam sie robic wszystko byleby nie przenosic, oczywiscie w granicach rozsadku. Od 38 tc pilam herbatke z lisci malin (ponoc pomaga), chodzilam na dluuuugie spacery, o myciu okien i podlug nie wspomne uff...w noc przed terminem zdecydowalam sie na ostateczny krok wypedzenia Nica a mianowanie zaprosilam meza do lozka;-)...nad ranem zaczely sie skorcze i kilka godzin pozniej maluch byl juz z nami :-) ...Urodzilam w dzien terminu:-D
 
Ja pierwsze dziecko urodzilam 10 dni po terminie a drugie 16 dni po...:szok:...przy trzecim staralam sie robic wszystko byleby nie przenosic, oczywiscie w granicach rozsadku. Od 38 tc pilam herbatke z lisci malin (ponoc pomaga), chodzilam na dluuuugie spacery, o myciu okien i podlug nie wspomne uff...w noc przed terminem zdecydowalam sie na ostateczny krok wypedzenia Nica a mianowanie zaprosilam meza do lozka;-)...nad ranem zaczely sie skorcze i kilka godzin pozniej maluch byl juz z nami :-) ...Urodzilam w dzien terminu:-D

Miły byłby prezencik na dzień kobiet- kolejna kobietka w rodzinie:-)
 
mnie bardzo ciekawi czyje urodziny kogos z rodziny wibierze sobie moja corcia aby przyjsc w ten dzien na swiat...bo dzieci u mnie w rodzinie tak lubia...moja siostrzenica urodzila sie w moje ur. ...siostrzeniec w szwagra siostry ur...a moj Albert w urodziny mojej mamy :-D
 
Na temat prawo jazdy ja uwazam, ze lepiej zdawac tutaj. Ale dziewczyny podchodzily juz tam, w Polsce, wiec skoro maja egzamin, to wiadomo, ze lepiej sie stawic, sprobowac, jak nie zdadza, to sprobuja wtedy tutaj. Ja na "L" uczylam sie moze z 2 tyg, po angielsku, zdalam za 1 razem. Mysle, ze skoro bedzie sie tutaj jezdzilo, to lepiej sprobowac zdac w tym jezyku, przeciez trzeba rozumiec znaki i znac jako tako to slownictwo, a co jak bedzie jakis wypadek, trzeba umiec wszystko opisac,opowiedziec gardzie, mysle, ze to wazne. A wiem, ze nawet jak ktos i jest noga z ang to moze zdac, moj znajomy,ktory ni chu chu po angielsku, zdaje w tym jezyku, dzis ma poprawke, ale wierze, ze zda. L zdalam ponad 2 lata temu, wtedy nie bylo zreszta mozliwosci zdawania po polsku. WYkupilam 5 godzin, 35 euro dalam za godzinke, wiec nie tak duzo, jak ktos nie chce, to nie musi sie uczyc z instruktorem, to jest wlasna decyzja. Potem zdalam pelne prawko, tez za 1 razem, ale mowie odrazu, ze jest ciezko zdac. W sumie za L i za egzamin pelny zaplacilam z 70 euro i to caly koszt zdania prawa jazdy!Doliczyc moje 5 godzin z instruktorem(co prawda bylo to 2 lata temu, ale stawka sie nie zmienila aha plus godzina egzaminu probnego przed egzaminem pelnym). to i tak malo wychodzi. Jednak caly konieczny koszt to 70 euro plus zalezy od samego siebie.

Co do uczenia sie jezyka przez dziecko...potwierdzam, dzieci nie chca uczyc sie jezyka,skoro mieszkaja tutaj. Wiem to...na wlasnej skorze. Moja mama urodzila sie w Rosji, wyjechala potem do Polski, probowala uczyc mnie swojego jezyka,zebym umiala porozumiec sie z jej rodzina, ale ja nie chcialam, uwazalam, ze po co,skoro jestem polka i mieszkam w polsce,ciagle mowilam, ze jak tamta rodzina chce ze mna gadac, to niech sama nauczy sie jezyka...polskiego.Taka bylam!Zreszta moja mama jak miala 19 lat nauczyla sie perfect polskiego, bo wyszla za mojego tate, wiec mowila tylko po polsku, zreszta ona sama juz niewiele ruskiego pamieta.I potwierdzam, ze dzieci takie sa. Ja sie buntowalam i nie chcialam sie uczyc ruskiego. I jakie sa tego konsekwencje? Nic prawie nie wiem o tamtej rodzinie, nigdy nie umialam sie z nimi dogadac jak jezdzilismy tam jak bylam dzieckiem i jak oni odwiedzali Polske.Wtedy mnie to nie obchodzilo, teraz mi szkoda, zwlaszcza, ze moja babcia umarla, teraz zaluje,ze bylam taka uparta jako dziecko. Wiec wiem, ze zmuszaniem sie nic nie da, mialam wszelkie ksiazki do nauki tego jezyka i nigdy nie chcialam. Szczerze, to nie wiem czy jest jakis sposob, wiem, ze mnie wtedy by nic nie przekonalo.Nie chce straszyc, ale taki jest fakt.Wiec misia nie wiem czy uda ci sie nauczyc dziecko polskiego.
 
Ostatnia edycja:
Witam!
My po spacerku i zakupach

Anineczka juz ci pisze jak wyglada sytuacja
Eryk chodzi do grupy Montesori 3 dni w tygodniu (bo tyle chcielismy napoczatek) od 9-12:30 bo te grupy tylko w takich godzinach sa
Placimy na miesiac 180euro, czyli wychodzi 15e na dzien, za caly miesiac placi sie 300e
w tym nie ma zadnego posilku, dziecko ma lunch o 11 ktory przynosi ze soba
Nam to odpowiadalo, bo wole mu zrobic coso co lubi i wiem ze zje
Poza tym wybralismy grupe z najmniejsza liczba dzieci Eryk byl 12 dzieckiem
zawsze sa dwie opiekunki, czasami trzy i przedszkole jest bardzo malutkie, jedna sala, ale w miare przyjamne, nie chcielismy go posylac do wielkiego przedszkola, zeby sie nie przestraszyl bo on raczej niesmialy i baaaardzo ze mna zwiazany

Balismy sie ze bedzie plakal i najbardziej obawialam sie bariery jezykowej, ale daje sobie super rade, nie placze, chodzi chetnie

Dla porownania w innych przedszkolach crasch takie jakby troche publiczne to bylo 11e za 3.5h mozna bylo wybrac ilosc dni w tygodniu
Jeszcze inne od 8-13 w tym lunch (owoce) 60e na tydzien za 3 dni

A u was jakie ceny??
 
Ja mam koleżankę ukrainkę,która studiowała w Polsce i ma męża polaka.Teraz mieszkaja tutaj.Ich córka Karolina mówi w 3 językach.Rosyjski,polski i angielski.Ma 5 lat :tak:
Tak więc można,ale pewnie jest kupa roboty :tak:
Didi a czyje urodziny są w najblizszym czasie?
Larcia a jakie manewry miałaś na egzaminie praktycznym?
 
reklama
anineczka tutaj egzamin wyglada zupelnie inaczej niz w Pl. Nie ma placykow, a sam egzamin podzielony jest na tak jakby 3 czesci-ustny,pokazowka i jazda. Ustny masz na poczatku w ich biurze,zadaje ci pytania teoretyczne plus pyta ze znakow, potem pokazowka to juz przy Twoim samochodzie, pyta o to, co masz pod maska(musisz pokazywac to), a potem w srodku auta pyta o wszystkie guziki, wlaczniki itp oprocz tego sprawdza czy auto ma sprawne wszystkie swiatla,bo inaczej nie dopusci cie do jazdy(na moich oczach dziewczynie jakiejs nie zadzialalo swiatlo stopu i musiala jechac do domu i czekac na nowy termin,a czeka sie pare dobrych miesiecy). No i jazda...normalnie po miescie, po rondach itp. Potem zatrzyma sie na jakims osiedlu i karze wycofywac auto tylem wzdluz kraweznika na zakrecie,odleglosc ma byc idealna plus nie mozesz najechac na kraweznik, potem obrocenie auta na waskiej uliczce, o krawezniki tez nie mozesz zawali, potem ruszanie autem pod gore z recznego i tu samochod nie moze wogole stoczyc ci sie do tylu(w polsce masz dopuszczalne 2 cm, tu nic), aha i jeszcze musisz zademonstrowac reka, ze chcesz ruszyc,skrecic w lewo itp plus komendy od gardy, tez pyta. Ogolnie nie jest latwo, egzamin trwa w sumie z 50 minut.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry