Cześć Krakowianki, któraś z Was pytała o wezwanie karetki do porodu.
Kiedy odpłynęły mi wody wezwałam karetkę (było to w środku nocy) , przyjechali w jakieś pół godziny ,a mieszkam w Pychowicach, po czym zawieźli na Siemiradzkiego, czyli tam gdzie przez całą ciążę chodziłam (tzn.do przychodni przyszpitalnej) i gdzie wreszcie urodziłam .
PS.Osobiście nie polecam tego szpitala żadnej Krakowiance.
PS2.Tak w ogóle to się chciałam przywitać, mam na imię Ewa, nie jestem rodowitą Krakowianką , ale od 5 lat tu mieszkam, mój mąż jest Z Krakowa i pewnie resztę życia właśnie tu spędzę. No i już dwoje moich dzieci na świat przyszło w Krakowie :laugh: