ingrid77x7
mama Helenki i Hani
no szkoda tunia że nie dasz rady wyrwać sie na piłki, ze też tak to nazwe chociaż czasem bardziej mi to przypomina małpi gaj dla dzieci ;-):-).
My w każdym razie wybieramy sie jutro bo Kuba strasznie chce zobaczyć jakie zmiany zaszły w naszej starszej córce. Nie widział jej w końcu 3 tygodnie a ona rzeczywiscie coraz bardziej kaskaderka. Na górce, na sankach zjeżdżała sama z samego szczytu, co budzi mój podziw bo nigdy wczesniej tego nie próbowała. Raz nawet zanim zdążyłam zareagować, wysłała sie głową w dół leżąc na brzuchu. Niczego sie nie boi łobuz mały.
A to moje dziewuchy z ostatnich czasów (uwielbiają leżeć razem w łóżeczku, co zazwyczaj kończy sie dymem bo młodsza ciągnie starszą za włosy)
My w każdym razie wybieramy sie jutro bo Kuba strasznie chce zobaczyć jakie zmiany zaszły w naszej starszej córce. Nie widział jej w końcu 3 tygodnie a ona rzeczywiscie coraz bardziej kaskaderka. Na górce, na sankach zjeżdżała sama z samego szczytu, co budzi mój podziw bo nigdy wczesniej tego nie próbowała. Raz nawet zanim zdążyłam zareagować, wysłała sie głową w dół leżąc na brzuchu. Niczego sie nie boi łobuz mały.
A to moje dziewuchy z ostatnich czasów (uwielbiają leżeć razem w łóżeczku, co zazwyczaj kończy sie dymem bo młodsza ciągnie starszą za włosy)
Chociaz z ciekawosci wpisalam i jesli to Ty masz zdjecie z napisem na plazy, to Cie znalazlam :-) I ciekawego tam faktycznie niewiele, bo wszystko poblokowane dla obcych :-)
Po raz pierwszy w moim domu bo te schody nie sa takie straszne, ale jakos mi sie widocznie kapec zawinal czy cos. Na szczescie nie z samej gory i na jeszcze wieksze szczescie szlam sama z butelka dziecka a nie z dzieckiem 
W pierwszej chwili myslalam ze ma z 4 lata, a potem sobie przypomnialam ze jednak duzo mniej
Dobranoc 
. Wspolczuje upadku (ja na poprzednim mieszkaniu schodzilam po schodach z parodniowym Szymonkiem na rekach i sie poslizgnelam, ale na szczescie odzyskalam rownowage i nie spadlismy).

Współczuję upadku ze schodów
Dobrze, że nic Ci się nie stało ..... 
