witam. ciężki dzień za mną. w środę wylot i jeszcze ostatnie zakupy. Trzy razy na deptaku, raz bez karty , drugi raz wróciłam obwieszona jak choinka, a i tak wszystkiego nie kopiłam, i poszłam jeszcze raz tym razem bez portfela , na szczęście zorientowałam się w połowie drogi. Nogi mnie bolą jak cholera a jutro aerobik, chyba wrócę na czworaka.