reklama

mamy z norwegii

reklama
ooo nasze kuleczki sobie rozmawiaja :-)
czesc kobitki
u mnei siostra ze szwagrem byli,mieli problem z laptopem i K. naprawial im
zlecialo pare godzin,ale fajnie ze byli,bo w sumie zadko sie widujemy,mimo ze dzieli ans jakies 50km

Marta nic nie wiem z pecherzem Gabrielka jeszcze :no: dokladnie za tydzien jedziemy do spzitala na usg,wiem,ze beda dokladnie sprawdzac pecherz,nerki itd.
ale czuje,ze bedzie dobrze,ale pfu pfu

Agata podziwiam,ze wolalabys rodzic sama:tak:
ja mimo,ze jakos znosze bol porodowy,to jednak nie wyobrazam sobie byc samą

ok lece poczytac jesli mi Gabriel da
 
no to widze,ze nie tylko ja tutaj rodzilam w dniu wizyty u poloznej :-D
Marta uwazaj,torbe spakuj :-D

Agata...:szok:jestem ciekawa czy cos sie kroi u ciebie
matko jak sobie pomysle,ze zaraz bedziecie rodzic i miec noworodki to....dziwne uczucie,bo dopiero co zaszlysmy w ciaze a juz finisz :happy2:

u nas piekna pogoda,a ja w domu z dziecmi bo Hania nadal goraczkuje
jest caly czas na syropie Nurofen wiec nie wychylam nosa z domu
Gabriel dziwnie charczy i jestem troszke spanikowana :baffled:

Kasiu zdrowka!!

a Any nie am wieczorem??

ja lece na tv ;-)
 
dziewczyny tak Was tutaj podczytuje i z tå obecnosciå meza przy porodzie to mam odmienne od Was zdanie. ja uwazam ze to nie jakis test meskosci..tutaj chodzi o cos innego. ja chcialam zeby Jorgeir byl czesciå tego calego wydarzenia! On tez chcial! mysle ze to zbliza i mezczyzni tez to na swoj sposøb przezywajå.. no moze nie wszyscy ale wtedy rzeczywiscie najlepiej sie przed porodem w tej kwestii skonsultowac. i nie chodzi tu tylko o patrzenie w wagine! rzeczywiscie moze to byc niebezpieczne bioråc pod uwage przyszle pozycie malzenskie bo i takie historie slyszalam ale mezczyzna tak jak w przypadku Agaty moze stac przy glowie, a kobieta w zaleznosci od pozycji w jakiej rodzi moze byc od kolan jakos zasloniona.

wiecie co dziewczyny. komplikacje przy porodzie sie zdarzajå. ja i Emma je mialysmy. i nie wyobrazam sobie zeby Jorgeira tam przy nas nie bylo. byl ze mnå przy kazdym skurczu, podawal wode, obmywal czolo. to na jego szyji wieszalam sie przy bølach nawet juz przed samiuskim parciem w toalecie kiedy nie moglam utrzymac sie na nogach a z bolu sie wyprøznialam! i moj facet na to nie patrzyl z obrzydzeniem tylko ze wspolczuciem i milosciå. ja go tam za to przepraszalam a On zeby nie, ze wszystko jest dobrze..i uwazam ze to nas nie odepchnelo od siebie ale wrecz przeciwnie bo przeciez nie kazdemu jesli nie nikomu nie chcemy sie pokazywac w tak intymnych sytuacjach, a jesli sie pokazujemy tzn. ze to ktos wazny, kochany, komu sie ufa.. (choc fakt rozni så faceci).. a potem jak Emme zabrali na intensywnå a ja lezalam kolejne 4h (!) na stole bo polozne lataly po pokojach do innych porodow to On byl låcznikiem pomiedzy mnå i naszym dzieckiem.. inaczej ja bym chyba w wariatkowie skonczyla!!! a wynagrodzeniem tego wszystkiego bylo dla Niego chociazby przeciecie pepowiny.. i na wspomnienie tego wszytskiego nie wyobrazam sobie nie miec go przy sobie przy kolejnym porodzie a nie zeby w domu siedzial!! jak widzicie sytuacje bywajå rozne..ale tak jak wyzej zostalo powiedzine. kazdy ma rozne potrzeby, rozne odczucia, kwestia dogadania sie a nie patrzenia na innych i ich opinie..

Lilus. a Gabrielek siusial krwiå..juz mu przeszlo mam nadzieje?
 
Ostatnia edycja:
(...)
u nas piekna pogoda,a ja w domu z dziecmi bo Hania nadal goraczkuje
jest caly czas na syropie Nurofen wiec nie wychylam nosa z domu
Gabriel dziwnie charczy i jestem troszke spanikowana :baffled:

Kasiu zdrowka!!

a Any nie am wieczorem??

ja lece na tv ;-)
Duzo zdrówka dla Hani i oby mały Gabrielek sie nie rozchorował , ja mam nadzieje , że ten pęchęrz to fałszywy alarm i o kaplikacji ani śladu:tak:, bądźmy dobrej myśli....
a jak spóźnione urodzinki , była rekompensata...?

a co do nieobecności ...byłam , byłam , ale ktos mnie przytrzymał na prv:-D

dziewczyny tak Was tutaj podczytuje i z tå obecnosciå meza przy porodzie to mam odmienne od Was zdanie.

wiecie co dziewczyny. komplikacje przy porodzie sie zdarzajå. ja i Emma je mialysmy. i nie wyobrazam sobie zeby Jorgeira tam przy nas nie bylo. byl ze mnå przy kazdym skurczu, podawal wode, obmywal czolo.

wiesz co Kasiu, ja tez nie chcialam , zeby mój M był przy porodzie , bo bałam sie , że , że go zwyzywam z bólu i bedzie raczej mnie denerwowoał a druga sprawa , ze strasznie ten poród wyobrażałam sobie bardzo inntymnie i obawiałam się tak jak pisała Marta , ze facet moze sie zrazic , boi w moim otoczeniu faceci wariowali i potem odtrącali swoje żony po porodzie rodzinnym:baffled:....
ale powiem szczerze , że po urodzeniu Czarka zmienilam zdanie...i teraz przeczytałam Kasi posta i widze , że to jest ważne , żeby ON był przy tobie , a szczegolnie te argumenty , które wypisałaś mówia same za siebie. mój M był w Norwegii i nawet takiej mozliwości nie miałam , ale miałam potrzebe , żeby ktoś bliski byl zw mną, bo można nawet wziąśc babcie jak sie chce:-D:-D:-D, no ale bez przesady:rofl2:, ja byłam na sali jeszcze z jedną panią za taka szklana ścianka i słyszałam jak jej ratuja dziecko bo prawie doszło do zamartwicy, a ja leżałam obok z moja bliską koleżanką , ktora pracowała w tym szpitalu i byla przy mnie duchem i ciałam , trzymała za ręke , pomagała jak mogła , obmywała czoło...to dużo daje...no niestety męża nie było....żałuje ...ale i tak nie mógłby przeciąc pepowiny bo potem znalazłam sie na stole i miałam cięcie cesarskie, ale te wszystkie godziny "bólowe "i meczarnie miło by było , żeby mnie w nich wspierał:tak:.
 
Hejka,
Noja po wizycie..hihi...i nic :-D....
wczoraj poszlismy z Tomkeim spac o 4 nad ranem a dzisiaj wstalismy o 8 i nawet dobrze sie czuje...ja siedzialam i obejzalam chyba z 6 odcinkow serialu a tomek wstal sobie o 1 ( bo wczesniej zasnal na sofie w salonie ogladajac mecz :-D) i siadl sobie do kompa i zaczal grac i tak nam zlecialo pol nocy;-).
u poloznej norma..wszystko "perfect" jak to ona mowi...a zaczac nic sie nie che cholipcia...a torba juz od ponad tygodnia spakowana i czeka...zeby bylo jak piszecie ze to dobry omen ta polozna...
Aniu martwie sie o Ciebie ? mam nadzieje ze wszystko dobrze u Ciebie?

Kasiu ja tez nie mialam lekko na porodowce w PL i pozniej na oddziale rowniez jak powiedzieli mi ze Natalka moze nie wiedziec juz wogole...przekazanie wiedzy przez lekarza nie odbylo sie w sposob wlasciwy jak dla matki a po drugie zabierali mi Natalke na rozne badania i ani slowa po co i dlaczego chociaz pytalam o wszytsko, weflon zalozony i nie wiedzialm nawet po co i czemu i co dostaje dozylnie ... takie szybkie dorastanie do roli matki nie jest zdrowe...powinno sie ciszyc dzieckiem a nie myslec dlaczego wlasnie "TY" muszisz to przechodzic
 
Marta bardzo współczuje tych przezyc , to też nie bylo miłe:crazy:
a co do mnie...
ja mam się dobrze
2uyhzdu.jpg

dzięki:tak:
 
hej Ania!
hej Marta!! a ty ciågle jak szampon - 2w1!! :-D ale tak szczerze to wspolczuje bo pamietam jak mnie nerwy te ostatnie 2tyg przed terminem braly i chcialam juz,juz.. a co dopiero przechodzic!! :zawstydzona/y: mam nadzieje ze nie dlaugo jeszcze Maya bedzie Ciebie przetrzymywac..

no o tym wlasnie mowie.. ze wtedy na pewno myslalas ze chcialabys miec Tomka przy sobie..przykro mi Marta z powodu tego co przeszlas w tamtych dniach..przrciez doskonale wiemy ze to jakis horror byl! ale tak jak i u mnie wszystko zakonczylo sie dobrze, a Tobie zycze duzo sily przy nastepnym i bez komplikacji porodzie!
..nie wiem. moze to rzeczywiscie zalezy od faceta. a moze trzeba faceta jakos do tego przygotowac, bo jesli chce pobytu tam przy porodzie to przeciez tylko sie cieszyc, a to ze moze sobie z tym nie za bardzo radzic to juz inna sprawa.møj Jorgeir byl cudowny, i bede mu za to dozgonnie wdzieczna.ja tez obawialam sie ze moze bede na Niego krzyczec ale tam - juz w praniu wcale tego nie robilam..jakos zdawalam sobie sprawe ze to nie o to w tym chodzi i tylko pogorszy atmosfere, a moze poprostu mnie malo wkurzal a ja dobry dzien mialam! :))) no ale dosc juz o tym..

..u mnie za oknem jak w poranek w Boze Narodzenie!! - bielusienko!! :rolleyes: a tak pozatym nic wiecej na Swieta nie wskazuje!!
 
reklama
czesc dziewczyny

mojego meza wczoraj wyrzuty sumiena wziely ze taki ciezki dzien mialam, on sie obijal, a mnie nagle cos zabolalo na wieczor:sorry2: dzisiaj wiec wstal do malej, dal jej sniadanie po cichutku i zbral ze soba na silownie, zeby miala cisze. Mowie wam co za blogosc budzilam sie wielokrotnie w nocy bo u nas co chwila mocno grad walil po oknach, ale nawet rano jak juz wstalam to sobie lezalam.... dopiero co sie podniosla i ide na sniadanko:-)

u mnie sie uspokoilo, tylko plecy z dolu mnie bola, ale tak do zniesienia i zalezy kiedy.

A co do porodu, to wczoraj to mialam ostro nerwa na meza;-) ale tak wogole ja maialm bardzo dziwny i szybki porod i dlatego do samego urodzenia bylam na innym swiecie. Organizm bym w szoku i nic nie pamietam za wiele. Wiem ze byl i ze staral sie robic wszystko. Wiem ze juz pod koniec to sie nawet poplakal bo nie mogl na mnie patrzec w bolach. A tak jak wspomialam najelpszy moment jest juz po i rzeczywiscie wtedy bylo fajnie ze go mialam. Oczywiscie wy dziewczyny majac komplikacje to zupelnie juz co innego. Kasia rzeczywiscie bez niego te 4 godziny bylyby jeszcze gorsze niz byly:szok:

Ja mialam o tyle szczescia ze Sandra sie urodzila i koniec, nawet jej nie wynosili z sali, wiec to zupelnie inna sytuacja. Podziwiam was za te chwile...:szok:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry