To i ja się zamelduję póki mam komp sprawny - bo niedługo go młotkiem zatłuję

Serio - sypie się jak stary rumpel a wcale nie jest zły

W ciągu miesiąca trzy razy mu musiałam system stawiać - no szlag mnie trafia
LILITH - będzie lepiej choć to nigdy nie odejdzie. Zajrzyj to się schlejemy i porozrabiamy

Biorę wszelkie szkody na siebie
Przez dwa miesiące mąż chciał mnie zatłuc młotkiem, udusić i zakopać w ogródku

Jak nie miałam doła, to się chichrałam jak powalona, albo krzyczałam o byle co, żeby zaraz potem wybuchnąć płaczem że sama siebie mam dosyć. Ale się uspokoiło :

mąż już nie chce rozwodu ani usunięcia implantu

Fizycznie też mi się oberwało - pogorszyła mi się alergia (obciążenie wątroby w mojej sytuacji nie było dobrym pomysłem (nie mam woreczka żółciowego) ) i albo spałam pół dnia i całą noc, albo chodziłam po ścianach - takiego powera miałam i mnie nosiło (dom mam wysprzątany na picuś

) . Okres.... obecnie jest parodią komedii - albo mam 10 dni zarzynanego wieprza albo 10 dni plamienia 1/10pkt

a bo czemu by nie

ale jakie perfekcyjne 28 dni cyklu

Do lekarki idę za miesiąc się pośmiać, bo obiecałam że zajrzę po 4 miesiącach od założenia. Ogólnie jak któraś lubi takie jazdy lub jest masochistką - polecam implant

Nie no a tak serio to i tak polecam - działa a huśtawki mijają i organizm się przystosowuje. No i plus dla mnie - wyrównało mi się na implancie TSH i mogłam całkowicie odstawić moje 25-50mg

