kobita W UK w ogole nie ma lekarza przy porodzie (no chyba ze cos bardzo zlego sie dzieje), tylko polozne. W ogole jest wiekszy luz. Dostajesz swoj pokoj z lazienka no i czekasz. Ja rodzilam ponad 12 godzin od przyjecia do szpitala. Moja mama przyleciala tego dnia z Polski (bo przeciez dzieci nie rodza sie w terminie - tak myslalysmy jak kupowalysmy bilet), prosto z lotniska przyjechala do szpitala, umyla rece i uczestniczyla w porodzie. Wszystko jest za darmo, pokoj, basen, pilki do rodzenia. Polozna caly czas siedziala z nami w pokoju, az nam glupio bylo tak po polsku bez przerwy nawijac. Na sam koniec przyslali mi polska polozna, ktora wlasnie weszla na zmiane i to ona odebrala porod. Dzieki temu wiem ile Adam mierzyl, bo tak to nie mierza. Ogolnie fajnie bylo, mama mowila, ze troche jak herbatka u krolowej (bo nawet herbate przyniesli) przerywana moimi skurczami. Ech, wzielo mnie na wspomnienia. :-)
W kazdym razie totalnie nie rozumiem, ze moga w szpitalu olewac, bo nie bylas pacjentka (tzn nie placilas przez 9 miesiecy). Troche to obrzydliwe.