U mnie w mieście jeden Lidl, mijam, jak do pracy jadę... I jak tylko rzucą coś na sklep, jeszcze przed otwarciem ludzie się cisną do wejścia... Podobnie, jak przy dostawach w lumpeksach :-) Nawet nie nastawiam się, że uda mi się coś upolować - ścisk taki, że nie idzie się przepchać, nie mówić już o pustych koszach...
Wczoraj udało mi się dorwać pomelo w Kauflandzie! ;-)
Oj, czuję, że się przeziębiłam... Zaczynam się niewyraźnie czuć; chyba szef mnie zaraził. Niewyraźnie się czuję, a do końca dnia daleko, w dodatku muszę poogarniać dziś kilka spraw... Może się nie rozłożę.
Zdrówka i słonka Wam życzę!