Kradz witaj kochana!!!świetne wieści niesiesz:-)
Xenian, Zosia wg mnie nie zauważyła tego rozwodu, rozpadu, bo była bardzo mała, za to tamten rok był okropny przez tą sprawę o alimenty( oczywiście mój były się wkurza o to że ktoś inny wychowuje jego dzieci i te dzieci mówią "mamy dwóch tatów") cały to był sajgon bo na gwałt musieliśmy z moim Michałem wykupowac udziały byłego w moim mieszkaniu, i brać a raczej powiększać kredyt hipoteczny. Mój były był tak... Wstrętny ze wprowadził się do nas i okupowal kanapę, zameldował się...wszystko po to żeby pokazać ze mimo rozwodu my jesteśmy jego, mieszkanie jest jego...ale on zawsze stosowal przemoc ekonomiczna- dlatego się rozwiodlam.
Po za tym nigdy go nie było, wychodził rano, wracał w nocy, weekendy też oddzielnie bo PAN musiał się wyspać mieć czas dla siebie....ja nie muszę. Ja nie wiem co ja w tym związku robiłam tyle czasu, bardzo nienchcialam dziewczynkom pokazywać jak bardzo tata nie kocha mamy i jak można kobietę stlamsic, ja jestem z tych samodzielnych, silnych, świadomych...
Zosia nie zauważyła gdy mąż się wyprowadził, a ja wolałam walić głową w sciane niż kłócić się z byłym przy dzieciach. To były bardzo trudne czasy dla mnie ale chyba dzieci jako tako udało mi się uchronić. Teraz są szczęśliwe, wiedzą i rozumieją wiele, cieszą się ze mają tyle babć. Mój były( niby wielkie miasto) jest z bardzo wpływowej rodziny, snoby straszne, sami profesorzy medycyny, architekci, czysta inteligencja, ciezcy ludzie przekonani o tym że swiatem rządzą pieniądze a za ich pomocą każdego można zgnoic...cóż, nie mnie. Poza tym ja sroce spod ogona nie wypadlam, jestem wykształcona, tyle że nie w naukach ścisłych a porodzie nie gnam zarządzać korporacja-najlepiej własną- więc jestem pasożytem i leniem. Takie były przerywniki na rozprawie. Choć to były zabranial mi pracować, nie chcial żebym cokolwiek robiła