Witajcie

Nie było mnie tu dwa dni, miałam co czytać

Piszecie o długości szyjek, ja nawet nie wiem, jaką mam. Prowadzę ciążę u dwóch lekarzy - u jednego na NFZ i u drugiego prywatnie, w szpitalu, w którym chcę rodzić. Ten na NFZ jest fatalny, na każdej wizycie, a trochę już ich było, padają pytania: która ciąża, który poród, przepisał mi na pierwszej czy drugiej wizycie luteinę, to się wczoraj pytał, dlaczego ją brałam. Nie ma tam papierowych kart pacjentów, a jemu się nie chce wpisywać w komputerze chociażby podstawowe informacje o pacjentkach. W dodatku badanie na fotelu wygląda tak, że tylko sprawdza takim czymś plastikowym, wziernik czy coś, wydzielinę i koniec. Żadnego sprawdzania szyjki. Na tej ostatniej wizycie wczoraj i przedostatniej nawet sprawdzał już tętno dziecka, ale w karcie ciąży już nie zapisal, widocznie za dużo pracy by miał. Straszny konował. Na szczęście ten lekarz, do którego chodzę prywatnie chociaż szyjkę sprawdza, czy jest zamknięta i czy się nie skraca, ale wymiaru mi nigdy nie podał, czy ją można zmierzyć tylko przez usg?
Ostatnio kupiliśmy komodę na rzeczy dla małej i poszalałam w lumpeksie - ciuszki śliczne, w większości nowe, kupiłam z 10 par body i 6 par pajaców na 56-62. Po świetach będę prać i prasować.
Ostatnio się stresuję, że brzuch mi nie rośnie, mam wrażenie, że od dwóch czy trzech tygodni nic się nie zmienił. Szkoda że usg będę miała dopiero pod koniec stycznia
