Asieńkaa... eh.. to długa historia co potrafią robić nauczyciele.. jakie przykrości czekają dzieci jeśli pani sobie coś wymyśli a rodzic czy dziecko się postawią..

A na drożdżówkę zapraszam już ponoć gotowa mama dzwoniła, że z piekarnika już wyjmuje..

i gdyby nie zgaga która na samą myśl o ciepłym cieście mnie męczy już dawno z młodym byśmy u niej byli..
Ja się jakoś zmogłam teraz kolację młodemu i sobie zrobić bo mąż już na nockę pojechał.. i tak trochę zaczynam sprzątać.. z wyrzutami sumienia tłumaczę się nieco mężowi wcześniej, że żona mu się zepsuła, z pedantycznego robota zmieniła się w lenia.. a mąż na to, że wreszcie mu żona normalnieje..

za facetami nie nadążysz..
Mam tylko nadzieję, że po niedzieli znów jakaś werwa we mnie wejdzie..
A propos jedzenia- dziś oglądałam taki program na TVN Style "o matko" i tam mówili o żywieniu kobiet w ciąży. wspominali o serze pleśniowym i tak przypomniałam sobie jak o tym dyskutowałyście- fachowiec w postaci gin stwierdziła, że zaszkodzić by mógł takowy ser jeśli zostanie podany od strony dowcipnej jedynie.
Zaskoczyło mnie także przyzwolenie do 2 kaw dziennie..

to ja ograniczyłam do max 1 dziennie.. albo w ogóle.. a tu że aż dwie można..
