Ojojoj! Nadrabiania mialam co nie miara.
Nailie- w pewnym momencie cos chyba skora szaleje u wiekszosci przyszlych mam. Mnie bardzo wysuszylo... :/ ale juz przechodzi [emoji16]
Agiszonek- zwykle paski na ph beda git
Mloda- wlasnie takie podsmiechujki byly powodem mojej klotni z najdrozszym
Chyba za duzo hormonow sie we mnie wowczas klebilo [emoji12] a Ty, dzielnie to znosisz? Czy tez sie "gotujesz" od srodka?
Bar- co do make-upa to mi sie jednak bardziej podobasz w tej naturalniejszej- codziennej wersji
Widze, ze przewijal sie tez temat cudzych dzieci- ja jakos nie zloszcze sie na nie. To nie one wywioluja spazmy u mnie... Jak juz jakies zachowuje sie w opisywany przez Was sposob jakos ja zawsze mam pretensje do rodzicow... I w sumie gdzie nie pojde to wlasnie te wstretne baby z telefonami w lapskach i nie zwracajace uwagi na swoje dzieci mnie najbardziej wkurzaja... Czasami az rece opadaja... Dobrze, ze ja i najdrozszy jestesmy z tych osob co zawsze powiemy wprost by ktos sie ogarnal
Serduszko- co z brzusiem? Co z tym usg???!!!
Kustronka, Balladyna- zaraz po klotni sie pogodzilismy

na mnie to mocniej wplynelo bo byla to pierwsza klotnia w ciazy. I bardziej w szoku bylam swojej reakcji i braku cierpliwosci. Na szczescie szybciutko nam przeszlo. Co do wspolnego porodu- niestety. U mnie jest kategoryczny zakaz odwiedzin. Lacznie z porodami. Nawet Zuzie zobaczy dopiero przy wyjsciu...
Kkasia- z tym zameldowaniem to jednak mam nadzieje, ze jest tak jak clodi pisze choc z doswiadczenia wiem, ze meldunek wazniejszy. Licze, ze cos sie zmienilo
Ona- jakie afi!!!
Chrobek- to za Ciebie tez kciuki trzymamy

))
Fanti- gdy opisujesz swojego meza to mam wrazenie (od samego poczatku) ze moj Bartosz to jego bratnia dusza- taka tyci mlodsza wersja... Rozumiem Twoje nerwy, smutek i zal w 100%...
Ja jedynie nauczylam sie, ze w sytuacjach gdy Bartek mi mowi, ze lepiej mi/nam bedzie bez niego, ze damy przeciez sobie rade, ze on to taka kula u nogi to wiem, ze jest kompletnie zalamany i nie radzi sobie z jakims problemem... Pomimo zlosci i checi wydrapania mu oczu za doprowadzenie mnie do placzu staram sie robic wszystko by jego nastawienie sie zmienilo... Zazwyczaj pomaga podbudowanie ego, choc czasami bywa ciezej.
Mimo wszystko- z calych sil trzymam kciuki i modle sie za Twojego meza. Zapewne wyniki beda dobre i jeszcze Wam wynagrodzi swoje egoistyczne zachowanie
Mloda- z tym oddychaniem to mam identycznie... Czasami az sie martwilam czy ze mna wszystko ok

od wczoraj mi przeszlo.
A teraz Wam opisze co i jak u mnie sie dzialo:
O wymiotach i biegunce wiecie, bo to jeszcze zdazylam napisac... Po 4 rano zaczelam miec skurcze, nie byly regularne ale silne. Staralam sie spac bo kompletnie sil nie mialam ale w toalecie walczylam az do 10... Gdy w koncu udalo mi sie zasnac obudzil mnie skurcz... Po 6 min kolejny... Stwierdzilam, ze skoro az tak sie dzieje to lece do sklepu z najdrozszym i chociaz raz sie w tej ciazy czegos niezdrowego napije- mialam ochote na mirinde

spacerujac do sklepu ciagle sie skurcze mnie trzymaly... Po powrocie wzielam prysznic i przygotowalam sie na szpital... Caly czas skurcze mnie meczyly...
W szpitalu kompleksowe badania- zarowno Pani dr jak i polozna extra babeczki!- no ale do rzeczy. Pomimo wymiotow, biegunki i skurczy szyjka nadal zamknieta i dluga bo az 3,7 cm... Jest miekka, opuszek wchodzi ale to nie "juz teraz zaraz" dopiero ktg pokazalo, ze prod jest w drodze. Skurcze regularne co 5 min. Silne- kilka razy az sie zwinelam.
Oczywiscie decyzja, ze powinnam zostac w szpitalu jednakze po krotkiej rozmowie co i jak stwierdzilysmy, ze jednak wroce do domu. Nie dosc ze nic nie jadlam a jesc bym nie dostala to jeszcze nie wiadomo jak akcja by sie potoczyla a kategoryczny zakaz odwiedzin doprowadzilby do dlugoego i samotnego porodu. Wrocilam zatem do domu. Pomalutku jem. Zaczelam od chrupek, teraz zjadlam jogurt i biszkopty. Co najgorsze to mam wrazenie, ze wszystko ustalo. Skurcze sa baaardzo delikatne. Jedynie boli mnie pipsia.
Mam wszystko monitorowac i dawac znac. Miejscowke dla mnie maja.
W tym momencie stwierdzam, ze to jesCze troche potrwa. Najdrozszy mowi, ze to cisza przed burza... Wszystko sie okaze.
Wiec moje Panie, luzujemy kciukasy

jeszcze ktoras wskoczy przede mna
A! Zuzulinka ma sie dobrze
Dobrej nocy!!! [emoji8] i dziekuje Wam!