Cześć dziewczyny.
Mam termin na 09.03.
Mam 30 lat i to moja pierwsza ciąża.
Jeszcze tydzień temu rano mogłam wciągnąć brzuch i udawać, że nie jestem w ciąży. Już natomiast wieczorem ledwo się w spodnie mieściłam. W tym tygodniu zdecydowanie brzuch zaczyna rosnąć tempem ekspresowym. Masakra. kilka dni a taką mam różnice, że na serio boję się co będzie dalej.
Boję się w ogóle stawać na wadzę. Miesiąc temu czyli jakoś w 9-10 tygodniu, miałam już prawie 4 kilo do przodu. Przed ciążą moja dieta była bardzo uboga, bo wycięłam z niej prawie wszystko co miało w składzie węgle i większość tłuszczy

. Tyłam praktycznie od wszystkiego i jak się okazało przy badaniach, nie było to moje widzimisie ani wymysł, tylko ostra niedoczynność tarczycy. Na szczęście biorę leki od 2 tygodnia ciąży i tsh ostatnio zeszło mi ładnie na 1,3 przy eutyroxie 112 .
Staram się jednak troszkę zdrowiej odżywiać ze względu na dzidzie

jeść warzywa i owoce, nawet jakieś pieczywo żytnie. Niestety mój organizm próbuję nadrobić zaległości. Przed ciążą ważyłam jakoś 52 kilo /169 cm. Staram się jeść zdrowe rzeczy same teraz, ale nie mogę znów jeść samego białka bo to by zaszkodziło dziecku.
Czy któraś z Was ma jakieś rady?
Miała podobnie? Cierpi na niedoczynność?
Jak dbać o dzidzie i nie przytyć 30 kilo?
