Dziewczyny urodziłam wczoraj o 20:26 :-)) Maluszek ma się dobrze, ważył 4100

Ledwo przepchnęłam! Skurcze zaczęły się o 7:30 rano, nasilily się kolo 15, o 16 bylysimy już w szpitalu. Skurcze między 9 a 10 cm bolały mega! Wtedy dopiero przeszedł anestezjolog i dal mi znieczulenie, wczesniej był zajęty. Pozniej było troszkę lżej ale i tak bolalo konkretnie. Maluszek miał pępowinę na szyi i co próbowałam go wyprzeć to pepowina go wciągała jakby do srodka. Zaczęło mi spadać tętno i wtedy położna powiedziala, ze teraz musi wyjść i tak się stało. Rodziłam naturalnie, popękalam.
Laseczki trzymam mocne kciuki za Was, które jeszcze mają poród przed sobą
