giza
kwiecień 05/luty 08
Niekat, gratulacje dla Marcelka. A tak się martwiłaś, że nie daje rady z nocnikiem. I dawaj fotki z nową fryzurą.
AsiaM, a wiadomo dlaczego Ewunia tak często choruje? Może jakieś dokładniejsze badania są potrzebne? Widzę, że Basia też już załapała po co jest nocnik - super.
Ewa, widzę, że u Was też coś chorobowo. Fajnie, że Alex tak czeka na rodzeństwo. I byłaś u gina?
Beti, dobrze, że A bardziej zajmuje się Jolą. Może jak na co dzień ma dla niej mało czasu, to w weekendy razem by spędzali czas.
Mila ma nowe ćwiczenia od logopedy. Teraz głównie oddechowe. A od września mamy się pokazywać co 3 tygodnie i będziemy ćwiczyć też w gabinecie. Mila ostatnio znowu zaczęła się zacinać. Tydzień temu to miała problemy, żeby cokolwiek powiedzieć. Powtarzała pierwszą sylabę po kilka albo i kilkanaście razy. Jak długo się tak męczyła to w końcu zaczynała się śmiać. Teraz już jest dużo lepiej.
AsiaM, a wiadomo dlaczego Ewunia tak często choruje? Może jakieś dokładniejsze badania są potrzebne? Widzę, że Basia też już załapała po co jest nocnik - super.
Ewa, widzę, że u Was też coś chorobowo. Fajnie, że Alex tak czeka na rodzeństwo. I byłaś u gina?
Beti, dobrze, że A bardziej zajmuje się Jolą. Może jak na co dzień ma dla niej mało czasu, to w weekendy razem by spędzali czas.
Mila ma nowe ćwiczenia od logopedy. Teraz głównie oddechowe. A od września mamy się pokazywać co 3 tygodnie i będziemy ćwiczyć też w gabinecie. Mila ostatnio znowu zaczęła się zacinać. Tydzień temu to miała problemy, żeby cokolwiek powiedzieć. Powtarzała pierwszą sylabę po kilka albo i kilkanaście razy. Jak długo się tak męczyła to w końcu zaczynała się śmiać. Teraz już jest dużo lepiej.
Zresztą była to lekarka która dwa dni przed szpitalem mówiła że wszystko OK, badała Ewunię, osłuchiwała... Teraz już przestaję tam chodzić i będę tylko jeździć do Poznania z dzieciakami (właśnie w Poznaniu w Luxmedzie Ewkę badała lekarka ostatnio, dała przekaż na rtg i od razu potem przekaz do szpitala)
. Wyskoczyliśmy na tydzień na mazury pod namiot dużą grupą znajomych. Było suuuper
. Ale 2h była super dzielna i nawet jej się podobało. Jedyne co ją denerwowało to tylko kamizelka. Ale nawet jak napłynęliśmy na kamień to nie była przerażona, bo bawiliśmy się, że witamy się z kamieniem
. I tak strach jeść i pić bo ganiam. Dobrze, że dołem a nie górą;-). Popsuła mi się waga ale chyba 3-4kg to pewnie zleciałam:-(. Ale już zaczyna być lepiej. Właśnie zjadłam krakersy i nie mam boleści
.
chcieliśmy duży ale były tylko małe i największy jaki znaleźliśmy to 2,69x1,75 i dosyć niski-50 cm, ale przynajmniej dzieci się nie utopią:-)
no może bez dzieci to by jeszcze uszło ale tak .... Podziwiam że Tosia wysiedziała 2h w kajaku, moja to by pewnie nie dała rady nawet wejść. Ma teraz straszna fazę na "boje sie". Ostatnio nawet na muczenie krowy zawołała "boje sie"
Nela ma radość straszną bo bedzie śpiewać "śto lat!" i pomagać dmuchać świeczkę (była dziś kupić z tatusiem).
. Ja też się obawiałam, że Tosia mi nie wysiedzi tych 4h w kajaku przy jej temperamencie. Ale było tak pięknie, mijaliśmy kaczuszki, krowy na łąkach, bociany, że szybko ten czas jej zleciał. śpiewaliśmy całą rodzinką i Tosia mówiła wierszyki, więc było super wesoło:-). A poza tym byliśmy ze znajomymi w sumie 11 kajaków więc to też dodatkowa atrakcja i Tosia w sąsiednim kajaku miała koleżankę Amele 6latke.
.

Podziwiam że Tosia już tyle piosenek śpiewa.