• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Marcóweczki 2011

Witam na koniec ciezkiego dnia
Poł dnia w samochodzie dzis spedzilismy,korki masakryczne a musielismy jechac obejrzec wozek z ogłoszenia,po tesciowa i na małe zakupy dla tescia a potem do szpitala i jeszcze potem na obiad do tesciowej,dopiero co dotarlismy do domku.
Na szczescie dzis juz nie miałam tych skurczy ale poł nocy nie spałam z bolu a drugie poł sniły mi sie same głupoty.
Futrzaczku wszystkiego dobrego w dniu Twojego swieta;)buziak:)
Magdzior samych słonecznych chwil na nowej drodze zycia:)
Koncia no coz tak to bywa z tesciowymi;) najgorszy z tego wszystkiego ten wypadek i ze to tyle czasu zabrało,wspołczuje
Bosa wyrazy wspołczucia:(
Wszystkim chorojacym zdrowka zycze:)
 
reklama
Ja to dzis mialam wnerwa nie na tesciowa a na moja matke. Grrrr. Cale szczescie zawsze moge odlozyc sluchawke, bo to ja dzwonie do Polski. No i moja bratowa stwierdzila, ze kot na pewno malego bedzie drapal. Sama niech sie podrapie, po tylku najlepiej.
Moze jestem antyrodzinna, ale tak sie ciesze,ze spedzamy swieta tutaj razem a w Polsce jestesmy tylko raz w roku, no czasami 2. Grrr.

Chcialam zjesc na kolacje duzy jogurt, ale cos mi nie idzie. Oczy od kataru mnie bola. Zaraz lekarstewko wezmiemy i moze cos jeszcze z listy Marty :)

Maly faluje mi brzuch :)
 
Agacina, mi tez sie zdarza czasami niechcacy 'rozlaczyc' ;) A jak dalsza rodzina dzwoni to juz w ogole nie odbieram (o czym tu gadac z kuzynka np... kiedy sie nawet w Polsce nie gadalo zbytnio???).
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Zabije emka!! leze chora w sypialni, a on jak to na niedziele przystalo dzwoni do rodzicow na skypie.... po chwili wchodzi z komputerem do sypialni i pokazuje mamie jak mieszkamy i jak to wyglada jego chora zona!! Zamorduje go!! Nie mial kiedy naszych salonow pokazywac.... i swojeje zakatarzonej zony.... Udusze!! Zamorduje!!
 
masala hormony:) ja tez tak mam a na dodatek grypa i koniec amen w pacierzu...
Bosa- przykro mi...
ja sie chyba jutro do osrodka wybiore bo jak kaszle to juz mi chyba wszystko z oskrzeli sie odkrzypuje...:-(w ciagu 3 godz jak spalam po tym paracetamolu tak sie wypocilam ze 3 razy koszulke musialam zmieniac...rany jak w jeden wieczor mniee wzielo...:-(:szok:spalam cale popoludnie a teraz m wrocil z pracy i zasnal obok mnie na kanapie...mielismy po karnisze jechac do mieszkania na Wembley ale m mi zasnal i za ppozno przyjechal...teraz juz zamkniete...
 
buziaczek, daj sobie spokoj z karniszami, zdarzysz kupic. Lez pod kocem i zdrowiej. Ja caly dzien czulam sie w miare, ale na wieczor znowu mnie rozklada. Wlasnie sobie pije magiczny napoj. Jutro chcialabym tego fryzjera odwiedzic, ale zobaczymy. Rozkichalam sie strasznie i mi z nosa leci.
M. caly dzien nie widzialam, bo jak wrocil z pracy to poszedl na gore spac, a zaraz wstanie i znowu pojdzie do roboty. Musze sobie jakies zajecia wymyslec, bo mi sie nudzi. Dobrze, ze do jedzenia mnie nie ciagnie jak na razie, chociaz wsunelam dzis kilka ciastek francuskich z jabkiem, co zem je sama upiekla :)
Moze za czytanie ksiazek sie wezme, bo przez ciaze zaniechalam.
Jeju, jak mi oczy lzawia
 
nio chyba tak zrobie....w czwartek jak m bedzie mial wolne to moze go wiciagne do ikei...hopefully...a masz jakis przepis na danish pastries dobry moze? zawsze mi sie ich chce ale nie umiem ich zrobic...moj m to tez nie na ciastach siedzi ...hmmm a mozna podpytac jaki to magiczny napoj pijesz? moze tez sprobuje?:tak:m mi mleko z miodem zrobil ale pol kubka wypilam i koniec..obrzydlistwo bo ja to za mlekiem nigdy nie bylam...niestety...agacina paracetamol ogrzewanie na maxa i poc sie - troche po tym lepiej:/
 
I po weekendzie :-( I znowu go kończę z poczuciem, że mogłam go lepiej wykorzystać, lepiej odpocząć i w ogóle wszystko zrobić inaczej. Co niedziela wieczór tak mam.
Sushi było pycha, ale oczywiście większość zjadłam oczami. Przywieźliśmy jeszcze 2 pudełka do domu, a że samo smażone lub pieczone, to spokojnie poczeka do jutra i będzie na lunch. A w ogóle było fajnie, bo chyba sushi-chef usłyszał od kelnerki, że robi sushi dla ciężarówki (swoją drogą zamówiłam zestaw o nazwie "ciężarówka") i zaprosił mnie do siebie, żeby mi pokazać, że bierze świeżą deskę, na której surowej ryby nie kroił i że nóż ze zmywarki wyciąga. Miło.

A potem zakupy prezentowe (chociaż jeszcze nie wszystko kupione). I niech ktoś mi powie, że ja nie jestem najlepszą synową, a M. najlepszym synem i bratem na świecie: teściowa umówiła się z nami, że w tym roku darowujemy sobie prezenty, bo ona akurat wykupowała mieszkanie i nie ma kasy, a nie szło jej wytłumaczyć, że wystarcza drobiazg. I tak jej prezent planowaliśmy kupić. A wczoraj kiedy rozmawiałam z mamą dowiedziałam się, że ona i ojciec już kupili prezenty dla mojej teściowej, szwagierki i jej męża. No i głupio by było teściowej i siostrze M. (chociaż kto to wie?), nam w każdym razie na pewno, że one niczego nie kupiły. No i co zrobiliśmy? Pokupowaliśmy prezenty w ich imieniu, żeby już ich nie obciążać, podpiszemy nawet za nie :eek:. Może się dopatrzą, może nie. Przynajmniej "kupiły" fajne rzeczy: zestaw do scrapbookingu o tematyce dziecięcej i ładny portfel.


Cholera mnie weźmie :wściekła/y: M miał dziś wykańczać kuchnie, ale teściowa zażyczyła sobie śledzie na święta z Lisneara, to pojechał jej zawieźć o godzinie 10. Potem zadzwonił, że z nią na chwile wpadnie, bo mamusia chce sobie obejrzeć futro po mojej babci (ode mnie z rodziny nikt go nie chce), a teściówka już dostała toczek z lisa po mojej świeżo zmarłej babce, więc czemu sobie futra nie wziąć, skoro ma się zmarnować? M już je sobie przywłaszczył, to mamusi nie odmówi. W dupę niech sobie wsadzą to futro! Futro wisi u babci w mieszkaniu, a klucze są u nas... Oczywiście czekał aż mamusia się wyszykuje, no i przyjechali o 14 po te klucze. Myślałam, że się uwinie w godzinę, a tu już minęły 2, więc do niego dzwonię. Jakaś baba wjechała mu w dupę samochodu i czeka na policję... Ja *******e!!!!! I na kogo przepraszam mam się wściekać? :wściekła/y:
Koncia , będę nieortodoksyjna: na męża. Co on? Nie ma swojego zdania? Nie wie kto i co jest ważniejsze?!
 
reklama
Masala, Jade :) a jak u Ciebie ze sniegiem? polezymy razem i poogladamy rzeczy dla dzidziolow, bo moge sie zalozyc, ze sie nie uczysz :P

Buziaczek pije Lemsip All in One. Rano niezle mnie na nogi postawil, teraz mam nadzieje, wykonczy katar w nocy. Na kaszel wypilam lyk jakiegos syropu i jak reka odjal. Jakos damy rade :) czosnek mi zawsze pomagal, ale nie dam rady go zjesc.

Kociatko poszlo zrobic obchod, mam nadzieje, zewroci zaraz, albo juz pod drzwiami siedzi :)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry