• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Marcóweczki 2011

RETY!!!
Mocne jesteście :-) chyba ze 30 stron musiałam przeczytać żeby was nadgonić, ale udało się :-), przyjaciółka przyjechała, no i nie dało się tu zajrzeć do Was :-(.
Teraz jeszcze, pozostałe tematy .......... :-( a pewnie się działo !
Milutku, wnioskuję, że mleko pomogło .... mam przynajmniej taką nadzieję :happy2:
Na zjazd oczywiście też się zapisuję, zwłaszcza, że bliziutko mam :happy2:
Pozdrawiam wszystkie zestresowane, chore i nie w humorze WIELKIE buziaki idę poczytać co jeszcze napisałyście ciekawego.
 
reklama
dzień dobry z rana po ostatnim przedświątecznym weekendzie :-)

w sklepach szał ... na drogach szał... najlepiej to siedzieć w domu:-)

dziękuję wszystkim za życzonka :*

Martuś
- a mnie się zawsze wydawało że mam męski i za gruby głos;-)
 
Witam z rana...
Cos czuje, ze to bedzie dluuugi tydzien! I beznadziejny! Po pierwsze kiedy tak znow nie moglam spac w nocy myslalam o swietach i tak mnie jakos wzielo... ryczec mi sie chce, bo to w zasadzie 4 nasze swieta w uk ale pierwsze samotne... wiekszosc znajomych powylatywala juz do pl i zostalismy w zasadzie sami... a ci co zostali.. jakos nie mam ochoty na ich towarzystwo w swieta... choinki brak, chata wyglada jakby ja ktos wysterylizowal ale ozdob brak. I nie bedzie ani choinki ani ozdob... nie chce sie w swieta bardziej rozkleic. I jak sie wnerwie to kanapki beda... z pasztetowa;/
Buuuuu:((((
Prezentow tez nie mam!! Mialam pojsc dzisiaj ale nie wiem czy powinnnam z temperatura wychodzic. Moze wezme paracetamol i jak mi spadnie to wyjde na 2 h, bo jak nie dzis to nie mam kiedy. A musze cos emkowi kupic. Mimo, ze nie zasluzyl... Strasznie sie wczoraj poklocilismy.... Wyslalam go nawet na kanape w salonie, ale wrocil w nocy, bo podobno niewygodnie, a on do pracy chodzi wiec musi byc wyspany... ciekawe czy to byla aluzja do tego, ze ja siedze w domu i nic nie robie od miesiaca!!
Ale jestem zla!! Ryczec mi sie chce!! Mam nadzireje, ze tym wpisem nie popsuje i Wam nastroju... jakby nie patrzec przedswiatecznego;/
 
Witam:-)

Z racji mojego dobrego samopoczucia, spokoju w sercu i ogólnej radości chciałam uspokoić wszystkie złe emocje:-):-):-)

masala co Ty piszesz jaka aluzja? chłopina chciał się wyspać po prostu :tak: w Święta będziesz z ukochaną osobą a to najważniejsze! zadbaj koniecznie o wystrój mieszkanka, nawet prezent nie jest tak ważny jak atmosfera:happy2:

a pozostałe przeziębione jak? przechodzi Wam?

walcie tu śmiało co Wam wnerwia a ja porobię za dobrego duszka;-)
ale przyjdzie dzień kiedy będę oczekiwać rewanżu;-)
 
masala - przytulam mocno:* widać każdą trafiają gorsze dni... ale myślę że może warto wprowadzić troszkę świątecznego nastroju...bo dopiero wtedy może zrobi się smutno jak nie będzie nawet mini choinki czy stroika. A z eMkiem sie pogodzisz:-) a jak juz się pogodzisz to i na prezent zasłuży:-) i na pewno nie puszczał ci żadnej aluzji ...pewnie jakby tak myślał to po prostu by ci to powiedział:-) mam nadzieje że ten podły nastrój ci szybko przejdzie...bo szkoda się tak denerwować i stresować nawet nie ze względu na zbliżające się święta ale na dzidziusia i twoje zdrówko:-)
 
hejka, ja też w klubie przeziębionych, zakatarzonych i z bolącym gardłem :baffled:

do tego moja córcia postanowiła dzisiaj wstać o 5.30 :szok:

a jeszcze dzisiaj mam wizytę w szpitalu i usg, wreszcie zobaczę moje maleństwo
wczoraj sąsiadka nam opowiadała, że jej siostrznica 3 miesiące temu urodziła córeczkę a miał być synek :szok:, chyba pomolestuję lekarza dzisiaj, żeby dla pewności sprawdził, czy nasz synek nadal jest synkiem, czy przypadkiem nie zmienił płci :confused:

Anoli witaj wśród marcóweczek :-), naastępna mamusia z uk:happy2:

muszę kawkę sobie strzelić, bo zasypiam :dry:
 
hej laseczki :-)
masala, zgadzam się z madzikm, najważniejszą osobę będziesz miała koło siebie. No i mężczyzn nie stać na takie wyszukane aluzje, oni są prości jak budowa cepa i jak chcą ci coś powiedzieć, to mówią. To my kobiety zawsze szukamy czegoś między wierszami ;-)
A z moim gardłem już lepiej, więc jestem dobrej myśli.
Do tego gruba pierzynka śniegu z dnia wczorajszego, dziś topnieje w oczach, bo mamy +2 stopnie w Poznaniu :-)
Ale za to brzuszek mam twardy od rana, dobrze, że nigdzie nie wychodzę (no może z psem).
A na obiadek z braku laku, upichcę naleśniki i będą z powidłami :-D

A ja postanowiłam już wczoraj nie opierdalać M, tylko przeprowadziłam z nim jeszcze jedną rozmowę. I jestem przekonana, że dotarło, bo się zasmucił i mnie przytulił, powiedział, że mam rację i zrobił to z takim przekonaniem, że myślę, iż osiągnęłam swój cel ;-)

A teściówce futro leży, tylko ma za długie rękawy i "zastanowi się" czy będzie je nosić czy komuś wyda... A żeby jej tak do dupy przyrosło!:sorry2:

A jeszcze mi się przypomniało. Pokazałam wczoraj M listę wyprawkową, bo był przekonany, że on wie co potrzeba i dużo tego nie ma. Przeczytał grzecznie całą stronę i mówi, że: "większość już mamy". Podeszłam i mówię, żeby mi pokazał co mamy, bo z tego, co ja wiem, to mamy tylko ubranka. "On przeczytał i większość jest niepotrzebna." Kontynuowałam cierpliwie dalej i pytam, co jest wg niego niepotrzebne: "No ręczniki, kocyki, przecież wszystko mamy, po co tyle smoczków, butelek",itd.
No zagiął mnie, na szczęście dał sobie wytłumaczyć, że te rzeczy są jednak potrzebne...
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Witam Myszki!
Mój podły nastrój troszkę przeszedł:-) miałam ciężki weekend, przewróciliśmy dom do góry nogami, powyrzucaliśmy co się da, ale elegancko się zrobiło:-D ależ człowiek potrafi się zagracić..
emek śmieje się, że już mnie dopadł syndrom wicia i "czyszczenia" gniazda hihihihi
z racji, że męzuś ma wreszcie urlopik do Nowego Roku trochę Was zaniedbam, zaległości, załatwień po pachy, poza tym zaciągnę go do reszty porządków, gotowania i zakupów dla maluszka. Bardzo mnie ucieszyło, że chyba zdał sobie sprawę, że to już niedługo, bo zainteresował się tym, co mamy do zrobienia i kupienia. nawet wózek ze wszystkich stron oglądał. Wczoraj zamówiliśmy. Największy i najgrubszy wydatek z głowy!
Tak więc zmykam do krzątania się:tak: przyjemnie tak we dwoje :-D
Masalka tulę mocno, nie łam się!
Marta czytałam jaki agregat z twojego emka hihihihi mój ostatnio też miał nakaz sprzątnięcia i zrobienia obiadku jak byłam na uczelni. wracam, a tam mięso dalej się rozmraża, a on 5 minut wcześniej zabrał się za odkurzanie. takie chłopy:wściekła/y:
agnes mojego Piotrusia jakbym nie budziła do przedszkola, to mi śpi do 10, złote dziecko!
Futrzaku masz rację, siedź sobie w domku. W sobotę wybraliśmy się do galerii, zanim znaleźliśmy miejsce do zaparkowania, to strzeliłam focha, że ja już nie mam ochoty na zakupy i.. wróciliśmy do domu:tak:
 
Ostatnia edycja:
skarletka - nie da się w domu siedzieć:-) po pierwsze praca a po drugie tyle jeszcze zaległości przedświątecznych... my bylismy wczoraj w galerii... po 20 min jeżdżenia po parkingu tez już rezygnowałam i powiedziałam: ostatnie kółko i do domu! ...na szczęście pojawiło się miejsce ... ale masakra była tzn nie na moje nerwy:-)
 
reklama
madzik, dołączam do Ciebie z dobrym humorem :-) Chyba mnie już tumiwisizm złapał zupełny i przestałam się stresować czymkolwiek. Znaczy nadal stresuję się pracą, ale to jest opcja towarzysząca zawsze i taki to stres w sumie pozytywny i pobudzający.

Wczoraj wujek, brat ojca mieszkający na co dzień w Niemczech, usiłował mi chyba zepsuć humor, bo zrobił awanturę moim rodzicom, że co to za zwyczaje, że Wigilia u mnie! On przylatuje z żoną w czwartek, zazwyczaj spędzali Wigilię u jego teściowej, czasami tylko wpadali do nas. A w tym roku pokłócił się ze szwagrem i nie chce z nim siedzieć przy jednym stole, więc zakładał, że Wigilia będzie u moich rodziców. Jak usłyszał, że u mnie, to prawie dostał szału, że w takim razie moi rodzice mają mu zostawić babcię i on z nią wieczerzę spędzi. I chyba najlepiej by było, jakby mama Wigilię im przygotowała i zostawiła. Ojciec wkurzony, mama wkurzona, a mi zwisało wszystko. Zadzwoniłam do wujka, powiedziałam, że serdecznie zapraszam do siebie i nie powinno mu wielkiej robić różnicy, czy przejedzie się 40 minut czy 90. Tylko żeby łaskawie mi dał znać z dzień wcześniej, czy zamierza zawitać u mnie, żebym wiedziała, czy mam dokupić 2 krzesła. A jakby miał Wigilię spędzać z nielubianym szwagrem, to niech się nie łamie, bo w taki dzień nawet zwierzęta ludzkim głosem mówią, to i szwagier da radę. I się chyba chłopina zdziwił, bo nic nie powiedział ZUPEŁNIE. Zobaczymy. Ja każdego na kolacji przyjmę, najwyżej będzie ciasno, ale jedzenia zawsze starczy, dobrej woli tym bardziej.

To co, które wymagają pocieszania, przytulania bądź kopa w d..e na rozpęd? Jak się z madzikiem do roboty weźmiemy, to raz-dwa ogarniemy wszystkie smuteczki!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry