U nas tez niezbyt wesole wiesci... I jestem bardzo zdenerwowana. Ta dziewczynka ktora niedawno sie urodzila, ma juz zdziagnozowana mukowiscydoze (tak samo jak Maddie z reszta) i generalnie to co robi siostra K. to mnie juz wali...ale mam poczucie, ze w bardzo glupi sposob skrzywdzili to dziecko, bo mala wcale nie musiala na ten swiat przychodzic tzn. byla dzieckiem zaplanowanym z 90% pewnosci, ze bedzie miala mukowiscydoze...
Wiem, ze to jest ich wybor, wiem, ze nic mi do tego,ale gdybyscie widzialy sposob w jaki Maddie musi miec chocby odciagany ten sluz z gardla ( normalnie rury do buzi i jak odkurzacz)..albo ile lekow pozera..to zrozumialybyscie moje zdenerwowanie...
Tym bardziej, ze ona-siostra, chciala tylko dostac dom w szybszym trybie...