Obyło się wczoraj bez kolki!!! A kropelki na kolkę Bobotic najlepiej działają podane nierozcieńczone, malutką łyżeczką. Więc noc za nami nienajgorsza :-)
Nie licząc, że mi się mikroskopijnie szew rozszedł w jednym miejscu i muszę znowu "potyrać" mężem, zwolnić tempo i więcej poleżeć. Ja chcę już się zagoić i być w normalnej formie!!!
Malina, ja jestem praktyczny człowiek i lubię mieć wszystko rozplanowane. I jak mi powiedzieli na sr i w szpitalu, że dziecko ma jeść około 7-8 razy dziennie, z czego na początku najdłuższe przerwy co 4 godziny, to tak postanowiłam to sobie wycyrklować. I tym sposobem mała w ciągu dnia dostawała cyca lub butelkę co 3 godziny, a w nocy, po 23.00 przerwy robiłam co 4 godziny. I teraz Stellka sama się budzi prawie jak w zegarku, chyba, że ma taki dzień, jak wczoraj - kiedy za długo powojuje, więc potrzebuje potem dłuższej przerwy na drzemkę.
Mi taki system bardzo odpowiada - wiem, kiedy niunia jest najedzona, a kiedy w płaczu szukać innej przyczyny niż głód. Poza tym w typowym karmieniu na żądanie bałam się totalnego uwiązania - pamiętam do jakiej paranoi posunęła to moja siostra, u której dziecko praktycznie non-stop wisiało przy cycku, a ona nie była w stanie zrobić absolutnie nic poza karmieniem. Teraz wielu pediatrów też wychodzi z założenia, że cyce to do jedzenia są i nie powinno się pozwalać dziecku traktować ich jak zabawki, przytulanki, pocieszyciela, usypiacza etc. W szpitalu mi tłukli do głowy - góra 20 minut na jednym cycku, podać drugi - pozwolić ssać góra 15-20 minut i finito. Potem to już tylko odruch ssania. Przytulić, pogadać do dziecka, ale nie załatwiać wszystkiego cycem.