reklama

Marcóweczki 2011

Jakoś ostatnio strasznie kiepsko z czasem, żeby coś napisać. Co trochę udaje mi się nawet odpalić forum, cokolwiek przeczytać, ale po chwili młoda mnie wzywa i tak w koło macieju :( Teraz leżę po Bromergonie i godzinę podnieść się nie mogę, bo zaraz ciśnienie spada tak, że mdleję, to łapię okazję i piszę do Was. Ale skupić się nie mogę, bo Stellka na rączkach u tatusia, najedzona, wykupkana, odgazowana, a i tak strasznie lamentuje :-( A ja nawet nie mam jak do niej iść i spróbować pomóc. Z drugiej strony jest przy niej tata, a on potrafi to samo co ja, albo i więcej.

Pinka, 100 lat!!!

Koncia, i jakie w końcu nosidełko zamówiłaś?

My wczoraj wybraliśmy się do sklepu z chustami i nosidełkami po nosidło właśnie, a wyszliśmy z wypożyczoną chustą (po kupno w ciemno szmatki za 300 zl - tańszych w tym sklepie w zasadzie nie mieli - nie wiedząc, czy niuni się spodoba jakoś nam się nie uśmiechało). I kurcze, jakoś przeciwna byłam chustom, nie widziałam się w czymś takim i nie umiem jeszcze za dobrze wiązać, myślę nawet, że wiążę bardzo źle, a jednak okazało się, że już wiem, że będę to robić. Chociaż zupełnie nie podchodzę charakterologicznie pod mamę propagującą idee "rodzicielstwa bliskości", to chusta wpisuje się w mój tryb życia i preferencje Stellki. Bo ona chce być non stop noszona, a ja chcę trochę swobody. Tym sposobem ona zadowolona, bo przytulona do mamy, mama zadowolona, bo ma wolne ręce i głowę i zadowolonego słodkiego niemowlaka u piersi. Fajne to :-) I wiązanie wcale takie trudne nie jest. Myślę, że jedno spotkanie z doradcą, albo jeden warsztacik i będzie git. I nawet tatuś wyraża chęć motania się, więc super. Koncia - polecam!
A może któraś chustująca mama poleci mi jakiś konkretny model? Żeby chusta co najmniej 4,9 m miała i była mięciutka. Może coś z jedwabiem? A może elastyczna będzie lepsza niż tkana?

A co do świąt - my planujemy spędzić je tylko we trójkę właściwie. W sobotę tylko zapraszamy moich rodziców na tort, bo w czwartek 30 urodziny M. Moi rodzice jadą w niedzielę do ciotki, więc nie czujemy się źle, że ich zostawiamy, a teściowa tak nam podpadła, że raczej się w święta nie zobaczymy.
Nie zamierzam w ogóle siedzieć w kuchni, nie zamierzam robić specjalnych porządków - chcę tylko nacieszyć się mężem i spokojem. Obiadki będą w knajpach, do tego trzymanie się za rączki, spacerki i włóczenie się po mieście. Może pokażemy Stellce Starówkę i Wilanów? A wieczorkami przytulanki :tak::zawstydzona/y:. Lepszych świąt sobie nie mogę wyobrazić.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Patik my też kompletnie nie czujemy tych świąt z wiadomych powodów i chyba już nie poczujemy, a ja nie zdążę nic przygotować, bo nawet nie wiem kiedy nas wypuszczą z tego szpitala :/ A co do karuzeli, to też zamontowaliśmy w tym tygodniu, ale Jasiek ją kompletnie olał.. melodyjka leci a on patrzy nadal na swój domek-farmę powieszony na szczebelkach i myśli chyba, że to on mu gra ;) latające pszczółki ma gdzieś ;) Bardziej niż spokojne karuzelowe melodyjki podobają mu się odgłosy zwierząt, od razu śmieje się szeroko :D

A to dla Ciebie zdjecie_big.jpg

Oluś gratulacje dla Guliego :D

A ja nas pakuję i jutro jedziemy do szpitala.. Odezwę się po powrocie..
 
malinka wracajcie jak najszybciej z dobrymi wieściami...trzymam kciuki!

moja Zosia znowu cierpi:-( prezy sie i popłakuje co chwile, kropelki Bobotic już jada...
pytanie: o ile wiecej dawałyscie kropelek niz jest na ulotce? jakis czas tremu było o tym, ale w tej chwili nie znajde:-(
 
Tylko mnie mala zbudzila tak rano??
Dzisiaj siedze w domu sama trzymajcie kciuki!!
Dobrze ze prysznic i sniadanie mam za soba.
Cholercia, moja mala tez kolki dopadaja, bakow nie chce puszczac i meczy sie z kupami straaasznie ;-(
 
Witam słonecznie:-). U nas nocka w miarę ale Pablo chyba ma w sobie zegarek bo tradycyjnie o 22-ej w kimkę poszedł:tak::-D.
Malinuś &&&&&;-):tak:.
Bosa, chusta najlepiej tkana skośno krzyżykowym splotem:tak:, byłam na warsztatach i radzili przed pierwszym kangurowaniem kilkakrotnie wyprać żeby mięciutka była:tak:.
Paticzku, współczuję kolki, my do tej pory takowej tfu,tfu, nie mieliśmy, ja podaję rano i wieczorem po 5 kropelek Boboticu i w ciągu dnia "rowerek" robimy i masujemy i pierdziocha sama wychodzi:tak:.
 
reklama
Hej marcóweczki :-)
Pinka, 100 lat!! Spóźnione, ale szczere ;-)
Bosa, zamówiłam chustę NatiBaby, tkaną. Czekam aż dojdzie.

U nas był wczoraj bardzo kiepski dzień, nie wiedziałam co dolega małemu, bo od rana płakał jak na kolkę. Potem spał na spacerku po sklepach jakieś 4h, a potem znów od 17 płacz aż do kąpieli. :-( Zasnął o 21 i nocka była super, bo pobudki co 3.5h i do teraz tak było, ale właśnie się obudził :-D i zrobił hehe jak mnie zobaczył:-p
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry