A my po (tfu! tfu! tfu!) dobrym weekendzie - nasze dziecko było na prawdę kochane, zupełnie jakby ktoś nam Stellkę podmienił (jeszcze raz tfu! tfu! tfu!). Strasznie nam się laska rozgadała, doszły nowe "słowa" i powoli wchodzi w etap powtarzania jednej sylaby po kilka razy. Na razie jest to mega-hiper-słodkie "koj! koj! koj!".
No i odkryła lusterko i po prostu się w nim zakochała! Mamy takie duże lusterko w macie i guga do niego albo na macie właśnie, albo podczepiam spinaczami do bielizny do pałąka nad leżaczkiem, albo stawiam przed nią, kiedy kładę na brzuszek. Super sprawa.
A od jutra wracam na półtora tygodnia do pracy i zła jestem, jak jasna cholera!!! Bo akurat dziecko takie fajne i codziennie coś nowego robi, a ja będę zasuwać w robocie :-( :-( :-(
Fifronka, leżaczek jest do 9 kg, to dla Twojej Elinki-kruszynki trochę posłuży. My po tym leżaczku przerzucamy się na taki fotelik do wanny dla dzieci już siedzących. Nie wyobrażam sobie teraz kąpania inaczej, niż w dużej wannie w łazience, bo nie mam bałaganu i nie muszę biegać z majdanem w te i we wte.
Pinka, piękna okolica! Zazdroszczę widoku!
Patik, gratulacje z przebrnięcia przez maraton. Ty to twarda babka jesteś.
Oj, zła się zrobiłam, bo przed karmieniem i usypianiem wzięłam prysznic i umyłam głowę, i właśnie pomacałam się po włosach, a tam w jednym miejscu niespłukana odżywka. I znowu muszę łeb moczyć, a włosy już miałam podeschnięte, buuuuu :-(