Dziś Maksio spędził dzień u dziadków i ząbki aż tak bardzo nie dokuczały, były piski trochę łez, ale zdecydowanie lepiej niż w ostatnich dniach. Nie wiem czy to wpływ otoczenia czy ząbek wreszcie wyszedł, ale troszkę odetchnęłam

I jestem z niego dumna, bo zjadł dziś pół słoiczka zupki ze smakiem! Pięknie otwierał buźkę i nawet kilka razy słyszałam gulgot łykania. Pobrudziliśmy 2 śliniak, szmatkę, bluzeczkę i body, zużyłam masę nawilżanych chusteczek, ale się opłaciło! Wreszcie zasmakował w czymś innym niż mleko. Nie bolał go brzuszek jak po dużej porcji marchewki, czyli pediatra miała rację. Kilka składników w mniejszych ilościach jest lepsze, niż 1 składnik w dużej ilości!
Coraz lepiej idzie nam też wprowadzanie bebilonu, robię mieszankę 50:50

A mały nawet nie odpycha butli, więc się przyzwyczaja i zjada ze smakiem. Może dlatego, że ma braki i ostatnio się głodził przez ząbki. Po obiadku, wcisnął też normalną porcję mleka 150ml, ale mu się ulało, więc mu zmniejszę do 120 przynajmniej.
Dzień uważam za udany! ;-)