spring
Szczęścia dwa :)
Ufff! Cześć Dziewczyny!
Teraz dopiero dorwałam się do kompa. Dopiero 15.30,a ja już jestem wykończona i najchętniej poszłabym spać
Pobudka: 6.15 (ale nie do Ani ,a do Jasia). Pojechałam pobrać mu krew, bo we wtorek ma zabieg,więc potrzebne są świeże wyniki. Potem nerwówka,bo okazało się ,że Teściowa wyjechała do Wrocławia i nie mam z kim zostawić Jasia żeby jechać na tą rozmowę z dyr. Moja mama -w górach,ale został jeszcze mój tata. na szczęście był w domu i mogłam odtransportować Jasia do dziadka. Po 11.00 pojechałam do pracy z Anią. W aucie-chyba ze 40 st. C. Jechałam jak szalona,żeby jak najszybciej dostać się do mojej ukochanej pracy
Dyr. już czekała. Porozmawiałyśmy i zdecydowałam się wziąć ten roczny urlop. Zadzwoniłam do przychodni żeby umówić się do swojego lekarza,a tu niespodzianka
Facet wybrał się na urlop i wróci dopiero 5 września!!!
No i muszę teraz czekać na niego tak długo
Nie lubię takiej niepewności,wolałabym już to mieć na piśmie,że wysyła mnie na ten urlop i mieć święty spokój. No,ale na pewne rzeczy nie mam po prostu wpływu.
Tak w ogóle jak Ania nie zachoruje po tej dzisiejszej wyprawie-to będzie cud. W aucie gorąco, na zewnątrz wiatr,w szkole przeciągi...No żyć-nie umierać!
Dziewczyny, nie spinajmy się! Przecież wszystkie się lubimy. Większość z Was jest ze sobą od początku,dzieliłyście ze sobą smutki i radości. Nie pozwólcie ,by jakiś problem Was podzielił. To nie jest tego warte. Przecież temat MARCÓWECZKI 2011 jest najlepszy!!! Odwiedziłam kilka innych i na żadnym "nie spotkałam" tylu fajnych dziewczyn
;-)
Marlena witaj!
Teraz dopiero dorwałam się do kompa. Dopiero 15.30,a ja już jestem wykończona i najchętniej poszłabym spać
Pobudka: 6.15 (ale nie do Ani ,a do Jasia). Pojechałam pobrać mu krew, bo we wtorek ma zabieg,więc potrzebne są świeże wyniki. Potem nerwówka,bo okazało się ,że Teściowa wyjechała do Wrocławia i nie mam z kim zostawić Jasia żeby jechać na tą rozmowę z dyr. Moja mama -w górach,ale został jeszcze mój tata. na szczęście był w domu i mogłam odtransportować Jasia do dziadka. Po 11.00 pojechałam do pracy z Anią. W aucie-chyba ze 40 st. C. Jechałam jak szalona,żeby jak najszybciej dostać się do mojej ukochanej pracy
Dyr. już czekała. Porozmawiałyśmy i zdecydowałam się wziąć ten roczny urlop. Zadzwoniłam do przychodni żeby umówić się do swojego lekarza,a tu niespodzianka
Facet wybrał się na urlop i wróci dopiero 5 września!!!
No i muszę teraz czekać na niego tak długo
Nie lubię takiej niepewności,wolałabym już to mieć na piśmie,że wysyła mnie na ten urlop i mieć święty spokój. No,ale na pewne rzeczy nie mam po prostu wpływu. Tak w ogóle jak Ania nie zachoruje po tej dzisiejszej wyprawie-to będzie cud. W aucie gorąco, na zewnątrz wiatr,w szkole przeciągi...No żyć-nie umierać!
Dziewczyny, nie spinajmy się! Przecież wszystkie się lubimy. Większość z Was jest ze sobą od początku,dzieliłyście ze sobą smutki i radości. Nie pozwólcie ,by jakiś problem Was podzielił. To nie jest tego warte. Przecież temat MARCÓWECZKI 2011 jest najlepszy!!! Odwiedziłam kilka innych i na żadnym "nie spotkałam" tylu fajnych dziewczyn
;-)Marlena witaj!

Ostatnia edycja:
mialam wtedy 17 lat i stresowałam się jak głupia
A ja zła, bo musiałam lulać od nowa 




