reklama

Marcóweczki 2011

Ufff! Cześć Dziewczyny!
Teraz dopiero dorwałam się do kompa. Dopiero 15.30,a ja już jestem wykończona i najchętniej poszłabym spać:tak: Pobudka: 6.15 (ale nie do Ani ,a do Jasia). Pojechałam pobrać mu krew, bo we wtorek ma zabieg,więc potrzebne są świeże wyniki. Potem nerwówka,bo okazało się ,że Teściowa wyjechała do Wrocławia i nie mam z kim zostawić Jasia żeby jechać na tą rozmowę z dyr. Moja mama -w górach,ale został jeszcze mój tata. na szczęście był w domu i mogłam odtransportować Jasia do dziadka. Po 11.00 pojechałam do pracy z Anią. W aucie-chyba ze 40 st. C. Jechałam jak szalona,żeby jak najszybciej dostać się do mojej ukochanej pracy:-D Dyr. już czekała. Porozmawiałyśmy i zdecydowałam się wziąć ten roczny urlop. Zadzwoniłam do przychodni żeby umówić się do swojego lekarza,a tu niespodzianka:baffled: Facet wybrał się na urlop i wróci dopiero 5 września!!!:angry: No i muszę teraz czekać na niego tak długo:confused2: Nie lubię takiej niepewności,wolałabym już to mieć na piśmie,że wysyła mnie na ten urlop i mieć święty spokój. No,ale na pewne rzeczy nie mam po prostu wpływu.
Tak w ogóle jak Ania nie zachoruje po tej dzisiejszej wyprawie-to będzie cud. W aucie gorąco, na zewnątrz wiatr,w szkole przeciągi...No żyć-nie umierać!
Dziewczyny, nie spinajmy się! Przecież wszystkie się lubimy. Większość z Was jest ze sobą od początku,dzieliłyście ze sobą smutki i radości. Nie pozwólcie ,by jakiś problem Was podzielił. To nie jest tego warte. Przecież temat MARCÓWECZKI 2011 jest najlepszy!!! Odwiedziłam kilka innych i na żadnym "nie spotkałam" tylu fajnych dziewczyn:tak:;-)

Marlena witaj!:-p
 
Ostatnia edycja:
reklama
Hej!
Ale iskry dziś z bb idą. Spring to mądra kobieta jest. Nie ma co się kłócić. Każdej z nas coś podobnego może się przytrafić i oby się nigdy nie przytrafiło!
Spring, myslę, że nie będziesz żałować Swojej decyzji. Dzieciaki będą miały Mamę cały rok dla siebie. Jeszcze się zawodowo napracujesz. Ja zawsze ciągnęłam 2 etaty, nawet w soboty i niedziele miałam lektoraty na studiach zaocznych. Teraz jestem na odwyku i całkiem mi z tym dobrze. Wiem, że powrót będzie cięzki, ale to dopiero za rok. Marlenko, witaj w naszym gronie!
 
Hello marzec

U mnie dziś słonecznie od samego rana wiec i dzień prawie w 100% na powietrzu.Do południa zaliczyliśmy plac zabaw,Jamie spal w wózku a my z Sammym rozgrywaliśmy mecz piłki nożnej:-D Chłopcom brakowało bramkarza i kto stal na bramce??Oczywiście Sammiego mama:-D A co tam.. wszystko dla dzieci;-)

Podczytam was później o jakich to spięciach spring pisze
 
hejka!
z ranka u nas było 30 stopnie w cieniu i ogromne wiatrzysko - ale dobrze że i tak wyszłyśmy, bo od 12 zrobiło się burzowo, teraz już nie leje ale pogoda strasznie niepewna...
Hanka znów sie wyszalała i na drzemke bez slowa poszła :-D a Zosia grzeczniutka, przed chwilą zasnęła wiec mam chwilkę:-)

koncia ja to zdałam za 5 razem:zawstydzona/y: mialam wtedy 17 lat i stresowałam się jak głupia:-D Tobie życzę sukcesu za pierwszym razem:-)
spring możesz odetchnąć z ulgą - decyzja podjęta:tak: ja też bym taką możliwość wykorzystala:tak:
marlena witam!
Marta wiadomo, że mogą każdemu zdarzyć się nieszczęśliwe wypadki, ja też zaliczyłam upadek Hani w wieku 8 miesięcy bo zasnęłam przy karmieniu i zsuneła się miedzy nasze łózko a swoje łóżeczko:-(:-(:-(:zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y: i nie zyczę nikomu takich zdarzeń, czułam się z tym strasznie- całe szczeście nic się Hanulce nie stało, ale i tak żyłam z poczuciem winy przez długi czas...Wydaje mi się że wzburzona reakcja na Twojego posta wynika nie z samego faktu, że to się stało, tylko w jaki sposób o tym piszesz - bo z Twoich słów sama odniosłam wrażenie, że "każdemu się zdarza, więc nic takiego się nie stało" wiem że tego nie napisałaś, ale Twoja "przestroga" zabrzmiała dla mnie w zasadzie jako normalność - dzieci upadają i nic się takiego nie dzieje. Nie od tego jesteśmy żeby się wzajemnie oceniać, każda ma swój rozum i dba o swoje dzieci jak potrafi najlepiej - chodzi tylko o wyciąganie wniosków i uczenie się na własnych i cudzych błędach. To tyle z mojej strony i broń Boże pisze to nie po to, żeby się kłócić, tylko po to, by wyrazić swoje zdanie:tak: A upadki, guzy i zadrapania dopiero się zaczną:-p jak nasze Marcjątka same stana na nogi, więc póki co nie ufajmy naszym ruchliwcom, bo to zdolne bestie i już duzo potrafią:-D

ola oj pedzi ten czas jak szalony:( a jak wrócimy do pracy to dopiero będzie gnał.. No to Gosiaczek ładnie zaczął spać, i niech już tak zostanie,a magia kaszki nie przemija:)
wierka zapomniałam Ci wczesniej napisać, ze jak przeczytałam słowa Twojego Sammiego, to tez miałam łzy w oczach !!! I wcale się nie dziwię ze tak Ci powiedział - jestes cudowną mamą dla swoich chlopaków!!!
 
Ostatnia edycja:
No własnie Patiku. O to mi chodziło, że nasze maluch sa zdolniejsze niż nam się wydaje. I wyciągając naukę z błędów własnych i cudzych najlepiej zostawiać je tylko w bezpiecznych miejscach. Już tu nawet chyba Malinie odpisywałam, że ja od poczatku Elę w leżaczku przypinałam, tak na wszelki wypadek, bo ona pokazywała fotkę jak Jasko zjeżdża z bujaka. Więc dla mnie jedyna opcje to kojec, podłoga wyłożona kocem/matą (i to pod pewnym nadzorem bo na twardej podłodze o guza też łatwo) lub łóżeczko.
 
No to pojeździłam sobie w czasie burzy, samochodem bujało na lewo i prawo :-)

Cały tydzień po spacerku wychodziłam z wózkiem po M na parking i zawsze mówiłam, że "tata jedzie" jak już wjeżdżał. I dziś mały już zakumał i radocha, że ho ho :-) ciekawe kiedy powie słowo "tata" w takim razie :-D
Na spacerku też nas troszkę zmoczyło i to akurat jak uśpiłam młodego, to przeleciał taki 3min deszczyk i go obudził. Ale był zdziwiony. :laugh2: A ja zła, bo musiałam lulać od nowa :-p

patris, to mój ciągle się buja na lewo i prawo, do przodu ciągnie, nie umie usiedzieć spokojnie i trzeba się z nim siłować, bo wszystko go ciekawi ;-) dobrze, że synek Mkowi nie spadł, mój M się niestety na błędach uczy dopiero :baffled:

marlena, witaj! Ile twoje chłopaki teraz ważą? Widzę, że młodszy był sporo mniejszy od braciszka

pabella, z tego co mi wiadomo to niestety tyle się czeka. Musze zacząć zakuwać na ustny, bo jeszcze się okaże, że krócej i co :-p

papcia, też tak słyszałam, dlatego jestem skromna i aż tak dobrze nie jeżdżę :rofl2:

spring, pechowo z tym lekarzem. Ja pamiętam jak rok temu zaszłam w ciążę i się do żadnego gina nie mogłam dostać na NFZ aż do 3 miesiąca ciąży, bo wszyscy urlopowali. I moją ciążę prowadziła zupełnie mi obca kobieta, ale jakoś przeszłyśmy, choć raczej bym do niej nie wróciła. Miła babka, ale mało zainteresowana pacjentem.

patik, fifi, marta, papcia ja to mam zawsze wizję przed oczami co się może zdarzyć i aż panicznie się boję zostawić młodego. Wszyscy mi mówią, że panikuję, ale ja wszędzie widzę zagrożenia i boję się najbardziej, że coś mu się stanie przez moją nieostrożność. Także pewnie przeginam w drugą stronę, ale biedne są dzieci, które cierpią przez głupotę i nieuwagę rodziców, choć nie mnie to oceniać!!!
 
My tez juz po spacerku, pogoda nas rozpieszcza, 23 stopnie i piekne sloneczko, az chce sie zyc!

Zgadzam sie z Paticzkiem, ze guzy i zadrapania dopiero przed nami, trzeba bedzie miec oczy dookola glowy i z tego powodu juz zakupilam Jasiowi, za cale 7 dolarow, taki o to helmet:)

Wyglada w nim uroczo, a jak sie wsciekal, jak mu przymierzalam:szok:

10062_1.jpgu1.jpg233907659_03b296fd08_m.jpg

Spring - gratuluje decyzji, sama korzysc dla dzieciaczkow, rodziny i Ciebie

Paticzku - fajnie, ze twoje dziewczynki daja Ci chwilke wytchnienia, a prawko tez robilam jak mialam 17 lat, tak sie do tego palilam, ze nikt nie mogl mnie powstrzymac, a tu w Kanadzie mialam zdawac 24 lutego, ale Jas wyklul sie 21 no i dopiero zdawalam w maju, bo naszego prawka tu nie uznaja:no:

Koncia - zdolna bestyja z Ciebie, zdasz jak nic, nawet w burzy :tak:

Wierka - ja tez sie wzruszylam, i lezki w oku stanely, fajnie, ze synek potrafi tak otwarcie i szczerze mowic co czuje

Marlena - witaj!

Ola - ale mi narobilas smaka na placki ziemniaczane....normalnie jak za "ciazowych czasow":-D
 
reklama
Zgadzam sie z Paticzkiem, ze guzy i zadrapania dopiero przed nami, trzeba bedzie miec oczy dookola glowy i z tego powodu juz zakupilam Jasiowi, za cale 7 dolarow, taki o to helmet:)

Wow!!! Nie wiedziałam,że coś takiego istnieje:-D Ciekawe czy Jaś będzie chciał to w swoim czasie nosić:rofl2:

Wierka ja też chodzę z moim Jasiem na most na pociągi!!! :-):-)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry