reklama

Marcóweczki 2011

A u nas w Puławach dziś śliczna pogoda. A wczoraj było deszczowo...
Nasz Wiktorek ostatnio miał katarek, ale na szczęście tylko na tym się skończyło. A dziś z rana mnie cośdopadło i mnie kaszel męczy.

Mam do Was pytanko może byście nam coś poleciły, chcieliśmy koniec czerwca, początek lipca pojechać na tydzień nad morze, ale nie mamy pojęcia gdzie, czy wybrać małąmiejscowość, czy coś większego? Bo oczywiście chodzi tutaj o naszego Wiktorka, żeby jemu było jak najlepiej. A może też macie jakieś ośrodki do polecenia gdzie jest tanio i wygodnie?
I co myślicie o podruży pociągiem, od nas to jakieś 7 godzin drogi. Szczerze to nie wyobrażam sobie podruży pociągiem ale Emek się uparł, że nie chce samochodem....

Pozdrawiamy mamusie i maluszki :-):-):-)
 
reklama
ANCIA jeśli chodzi o podróż pociągiem to u nas było bez problemu a jechaliśmy 6 godzin no i dostaniecie swój przedzał gdzie będzie max jeszcze jedna para z dzieckiem lub tylko i wyłącznie za waszą zgodą jacyś inni pasażerowie... co do miejsca to sama nie wiem bo tak jeśli chodzi o jakieś spokojniejsze miejsce to może mieć za mało atrakcji dla małego a jeśli coś większego to może się okazać za bardzo męczoce dla Wiktora. Nie mam teraz kontaktu ze znajomymi co byli nad morzem rok temu ale znaleźli fajną kwaterę gdzie jakby padało mieli do dyspozycji basen w hotelu i wcale nie było drogo bo porównywalnie z ofertami gdzie nie było basenu i śniadania na miejscu można było sobie zamówić

a my zostajemy przy opcji sex dzien w dzień :P no może noc w noc a co tam :)

a i jeszcze jedno macie jakies pomysły żeby oswoić dziecko ze zwierzętami???? Wojtek by patrzył na nie ale tylko z perspektywy moich rąk i oby nie dotknąć bo inaczej wtula się we mnie wręcz wciska i trzęsie ze strachu, nawet na podwórku jak pies zaszczeka to od razu ze strachu mi na ręce wskakuje i nie chce zejść a potem przebudza się w nocy przestraszony

a może jeszcze spytam Was dajecie już Waszym maluchom samodzielnie jeść sztućcami??? bo u mnie wyglądało by to tragiczni ostatnio jak dałam małemu łyżeczkę to tak sobie ją wepchnął że prawie zwymiotował i boję się teraz mu dawać jej nie mówiąc o widelcu.... zresztą babcia z dziadkiem nauczyli że tym się robi bam bam i stół i talerz i zamiast jeść to woli robić swoje bam bam
 
Ostatnia edycja:
Ancia my mamy podobny dylemat i przełożyć wakacje nad może na przyszły rok jak mały będzie miał ponad dwa lata :)My jechaliśmy z małym jak miał 3,5 miesiąca 9 godzin pociągiem do teściów na wakacje mały zniusł podróż super w tym roku też się wybieramy i też nas czeka 9 godzinna podróż ale jakoś mnie to nie przeraża całe życie jeżdżę pociągami :).

Madiu ja się dopiero przymierzam idę w poniedziałek małemu pierwsze sztućce kupić i będziemy próbować , puki co mały rączkami wsuwa :)

U nas jakoś leci kolejna czwórka nam wychodzi.Mały mi przestał przybierać , załamać się można a tak nie chcę żeby go kroili ale jak nie zacznie przybierać to tak się skończy :(.W połowie lipca znowu do szpitala na kontrole mam nadzieje że chociaż stan serca się nie pogarsza eh.Dwa tygodnie temu się za szczepiliśmy wreszcie na Odrę , Świnkę i Różyczkę i jak na razie dwa tygodnie i wszystko Ok.No i zaczynamy wreszcie chodzić na razie za rączkę bo się boi puścić ale zawsze coś :).
 
my zajadamy już sztućcami od jakiegoś czasu, oczywiście ciągle z różnym skutkiem ;-) deserek, jogurt, kaszkę łyżeczką zjada ale oczywiście połowa ląduje na ziemi, we włosach, na ścianie :-) no ale cóż, inaczej się nie nauczy ;-) widelczykiem (oczywiście dziecięcym - plastikowym) też już idzie jej coraz lepiej, t.j. coraz częściej udaje się nabić samodzielnie coś na niego. Za to nie ma już opcji jedzenia bez własnego sztućca, po prostu jest krzyk i wyginanie się - Natka musi mieć swoją łyżeczkę (lub widelczyk) przy jedzeniu i najczęściej po prostu jemy na dwie ręce - ja ją karmię jedną łyżeczką a ona drugą rozrzuca wszystko naokoło :-D
 
Gabrys tez bardzo chetnie probuje sam lyzeczka jesc, ale po jedzeniu zniszczenia sa ogromne:szok:Ale jak napisala Katjusza inaczej nigdy sie nie nauczy. Takze uczymy sie raz dziennie, a przy pozostalych posilkach poprostu trzyma swoja lyzeczke jak trofeum:tak:
 
Emek zdecydował, że sopot, wynajmiemy tam mieszkanie, gdzie całe będzie dla nas i koleżanki z kolegą (są parą) będą tam dwa pokoje, kuchnia i łazienka. To już się nie martwię tą podrużą tak. :-)

Ostatnio Wiktor nie chce jeść objadu dopuki sam nie dostanie łyżeczki. Więc ja mam jedną a on drugą, w trakcie wymieniamy się na łyżeczki, ale sam nie dał by rady nałożyć i zjeść z tego co widzę, za mało ma te ruchy ręką wyćwiczone, bo wygina tą łyżeczkę w różne strony. Ale z czasem się nauczy. Ale po objadku kuchnia cała do sprzątnięcia :-D
 
Ja zapraszam do Gdyni na wakacje;-)

Małgosia juz od kilku dni je całkowicie samodzielnie obiadki,kaszke,deserki:tak: ona uwielbia wszystko sama robic,taka z niej Gosia-Samosia:-D,kilka miesiecy temu najpierw było jedzenie na dwie łyzki,(jak u Katjuszy;-) bo bez drugiej łyzki to był ryk i awantura,) raz mnie karmiła raz siebie,potem juz coraz czesciej siebie i teraz juz idzie jej super,a od babci na dzien dziecka dostała taki wielki ceratkowy sliniak-fartuch wiec nie ma za duzo sprzatania;-)
a jeszcze do smiechu Wam powiem jaka to ona zdolna:-D w sobote dosc długa drzemke miała i jak sie obudziła to tata do niej mowi ''teraz musisz szybko zjesc obiadek bo spieszymy sie po mame do pracy'' i za chwile patrzy a ona je dwoma łyzkami na raz:-D tak sobie wzieła rady taty do serca:-D
 
my zajadamy już sztućcami od jakiegoś czasu, oczywiście ciągle z różnym skutkiem ;-) deserek, jogurt, kaszkę łyżeczką zjada ale oczywiście połowa ląduje na ziemi, we włosach, na ścianie :-) no ale cóż, inaczej się nie nauczy ;-) widelczykiem (oczywiście dziecięcym - plastikowym) też już idzie jej coraz lepiej, t.j. coraz częściej udaje się nabić samodzielnie coś na niego. Za to nie ma już opcji jedzenia bez własnego sztućca, po prostu jest krzyk i wyginanie się - Natka musi mieć swoją łyżeczkę (lub widelczyk) przy jedzeniu i najczęściej po prostu jemy na dwie ręce - ja ją karmię jedną łyżeczką a ona drugą rozrzuca wszystko naokoło :-D

U nas tez tak to wygląda jedna łyzka karmię ja, druga je Nadia, czasem przy okazji mnie karmiąc. Ale u nas sztućce dzieciece nie wchodzą w grę, mają byc takie jak maja wszyscy:)
 
Ale Waszemaluchy jak jedzą na dwie łyżeczki to trafiają już do buzki albo potrafią w ogóle nałożyć sobie to jedzonko na łyżeczkę? Bo nasz Wiktorek to on nie umie jemy na dwie łyżki ale on sobie tylko dziubie tą łyżeczkąw miseczce, czasami złapie za tą łyżeczkę co ja go karmię to przy mojej pomocy nałyży jedzonko i trafi do buźki bezmojej pomocy nie dał by rady.
 
reklama
AnCia mój też jeszcze nie umie sobie sam nabrać jedzonka łyżeczką i trafić nią do buzi.Też jemy na dwie łyżeczki i tylko miesza w miseczce czasem mu się uda niezdarnie trafić łyżeczką do buzi :).Za to łapkami je bardzo sprawnie :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry