Wpadam jak po ogień, żeby się zameldować. Nadrobię i pisać będę pewnie wieczorkiem.
Rano miałam USG no i... Fasol okazał się Fasoleczką-Gwiazdeczką. Szok maksymalny! Dopiero powoli zaczynam do siebie dochodzić. Dziewczyny,jak się wychowuje dziewczynki?! Cały plan, wszystkie wyobrażenia musimy sobie poprzestawiać w głowach. Jeszcze zanim w ciąży byłam, to zawsze jakoś wyobrażaliśmy sobie siebie z chłopaczyskiem. A tu zdziwienie...
W ramach reakcji poszokowych ustaliliśmy (w zasadzie M. ustalił i oznajmił):
- żadnych mdłych różów w pokoju
- szermierka zamiast piłki nożnej.
I tyle na razie wiemy ;-) M. pewnie już na allegro floretu szuka.
Zaraz po USG pędem pojechałam na spotkanie i dopiero do biura wpadłam. I nie wiem, za co się łapać! Na razie łapię się za brzuch, bo z głodu aż boli. To może się za kanapkę złapię? To jest myśl!
Buziaki i uciekam. Rozpiszę się później!