Milutek23
BLIŹNIAKI- szczescia dwa
A ja się witam wczesnym wieczorkiem- daje znac ze zyje. Miałam dzisiaj bardzo ciężki dzień. Rano pokłóciłam sie z M bo stanęłam przed domem i okazało się ze nie mam auta. On swoje oddal do mechanika a że wrocil od kolegi bardzo późno to zapomniał mi pow.ze jedzie dzisiaj moim. Stałam jak burak o 8 rano na polu a byłam umówiona z facetami od moich wodociągów. Zaczełąm wyc jak bóbr ze złości. Potem to szkoda gadać.....dokulałam sie do biura inż.kontraktu o 10.40 i z racji tego ze dzis był jakiś dzien odbioru robót w jakiejś wsi to powiedziałam wszystkim sekretarkom że nie wyjdę stad dopóki nie spotkam się z gł.inżynierem!! Siedziałam w biurze 4 godz.- wygladało to jak totalny akt desperacji....jeszcze jutro muszę tam dowieść resztę papierów która mój M wziął razem z autem. Oh brak słów...teraz się do mnie nie odzywa i nawet z pracy jeszcze nie wrócił...a ja jestem wykonczona jak kon po westernie!! Do domu wracałam busem- mega atrakcja jak sie nim ost.raz rok temu jechało...i byłam w domu dop. po 16!!!!!!!!!!!!!!!! Ahhhhhhhhhhhhhhhhhhh.............


