reklama

Marzec 2009

Miotlica-to fajnie :-) Ja dopiero pierwsza ciąża strasznie boje się porodu i nie wiem w jakim rozmiarze mam kupować ubranka jeszcze nic nie mam :) ani ubranek ani wózka, wanienki nic mam tylko niunia w brzuszku :-)
 
reklama
Nika81 a jak sie urodzi chłopiec???? lub na następnym usg okaże sie że coś jednak jest między nożkami dziecka a piszesz ,że masz same różowe ciuszki:-D

powiem Ci ze to zalezy od regionu te małe ubranka moga być różowe według mnie byle nie sukieneczki ale ubranie takiego maleństwa rozmiary 56-62 w rózowe to chyba nie jest nic złego
 
witajcie:-)

Mnie za to boli nie spojenie lonowe ale biodra-zwlaszcza prawe.Boli jak za dlugo siedze przed kompem :-p oraz jak za dlugo leze na danym boku.Na razie daje rade bez zadnych proszkow bo bol jest do wytrzymania.

Jesli chodzi o plec i ubranka,ginka wypowiadala sie terminem ze widzi "krocze" (czytaj:ci*ka),nawet zrobila nam na USG fotke tego krocza,ale ja tam nic nie widze bo rozmazane;-)Ubranka mam kilka w rozmiarze 50,ale najwiecej 56-62.Teraz czekam na 2 przesylki-jedna 62-68 a druga 3-6 mcy).Dzieci szybko rosna wiec skupilam sie n tych nieco wiekszych ubrankach,ale malych tez jest sporo.Jesli chodzi o kolory to staram sie kupowac neutralne-biel,czerwien,zolty,pomaranczowy,zielony,jeansowy granat itp.Rozowych ubranek mam niewiele ale bedzie ich troche w tych przesylkach na ktore czekam,aczkolwiek bardzo chce zeby mala nie miala wiecej jak 40% wszystkich ubranek rozowych.Tak jakos landrynkowato mi sie ten kolor kojarzy,ale wcale nie mowie ze jest nieladny bo ladny,tylko nie chce tak monotematycznie.

Aha,jeszcze dopisze:a spiochy i pajacyki wydaja mi sie super dla noworodka takiego 1-2 m-ce oraz jako pizamki do spania.Natomiast na dzien i jak dzidzia jest starsza bardziej podobaja mi sie polspiochy,spodenki(luzne w pasie by brzuszka nie uciskalo) i do tego bluzy kapturkiem,bluzeczki,t-shirty,sukieneczki-zalezy od pory roku.Maja takie fajne nadruki i wzory na styl "mlodziezowy" ze az zal by bylo pajacykiem czy spiochami to zakrywac:)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Nika gratuluje córeczki:-D:-D a jak tatuś przyjął ta wiadomośc?? wie już??

Tanu gratuluje dnia bez komputera, tez chyba sama sobie muszę taki zrobić:-D A co do wyjazdów firmowych to ja zawsze jestem piekielnie zazdrosna jak się dowiaduje o tym i mówię że nie pojedzie(zresztą on sam wie że tego nie lubię i nie chce jechać dla mnie, bo za pierwszym razem, kilka lat temu, straszną awanturę o to mieliśmy), potem mam etap ze mi szkoda i staram się zmienić swoje myślenie i wysyłam go na siłę, potem jak już jest dzień wyjazdu to prawie płaczę że mnie tu tak samą biedną zostawia i robię mu wyrzuty ale wciąż każę mu jechać bo przeciez nie może dla mnie rezygnować ze wszystkiego:-D Przez cały wyjazd chodzę w domu zła jak osa i mam ochote wszystkich pozabijac, no i oczywiście mam głupie myśli.:zawstydzona/y: A potem jak wraca to się ciesze choć patrzę podejrzliwie czy wszystko jest nadal OK.
wiem wiem wiem zaufanie się liczy i staram się nie myśleć o glupich rzeczach ale cóż ja na to poradzę, człowiek jest człowiekiem i bać się może.. Tymbardziej że widziałam jakie ekscesy sa na imprezach integracyjnych( tak było w moich firmach) ale oczywiscie ja w nich nigdy nie uczestniczyłam!! Mój mąż az tak zazdrosny nie jest, mówi po prostu ze mi ufa.. ale czasem ma przejawy zazdrości jak gdzies wychodziłam:tak: choc to było dawno temu, bo od 2 lat mieliśy budowę domu, slub no i teraz ciąża tez w domu.


Witam też nasze nowe forumowiczki:-Dcoraz nas więcej:-D
jej widze,ze chyba zachowyjemy sie podobnie......choc ja z mala roznica...jak wraca wciaz jestem obrazona i troche czasu mija zanm mi przejdzie....nie rozumiem dlaczego na takie wyjazdy nie zabiera sie swoich partnerow...w poprzedniej pracy jezdzilam z nim i bylo super...firma nawet za mnie placila...a tu ....sie nie da.....ma dzis doła okropnego....moze gdybym sama miala tu jakis znajomych ...a ja wszystko zostawilam w Krakowie....i najzwyczajniej w swiecie brakuje mi wyjsc...my nawet nie mamy wspolnych znajomych....nie jestem wprawdzie jakas imprezowiczka ....ale choc raz na jakis czas chcialabym wyjsc gdzies z mezem i jakismis ludzmi...bo kolacja we dwoje to nie to samo.....
mam czasem wrazenie,ze ta integracja ma tylko jedno na celu.....
 
Tanu to rzeczywiście niezbyt dobrze, że nie macie wspólnych znajomych i większość czasu spędzasz w domu. Ale to może musisz poznać jego znajomych tak żeby stali się twoimi i na odwrót. Może zaproś jego znajomych do was, ot tak na ciasto czy na piwko :happy: A co do tych wyjazdów to on chyba tak czy siak musi na nie jeździć, a gdyby była opcja, że mogła byś z nim jechać to na pewno byś pojechała. Nie ma się chyba co złościć. Choć wiem, że pewnie łatwiej się mówi. :happy:
Czasami trzeba trochę samej pokombinować bo facet się nie domyśli. My z Tomaszem to raczej domatorzy jesteśmy. Gdy zaczęliśmy się spotykać to on w ogóle ze znajomych zrezygnował, bo mu mnie było ciągle mało, a ja go na siłę z kumplami umawiałam na piwo :-) Sama prowokuj sytuacje do jakichś spotkań z ludźmi. Jutro ostatki, ja powiedziałam Tomaszowi, że ma się w poniedziałek zapowiedzieć koledze z pracy, że do nich na ostatki przychodzimy (słabo znam owego kolegę, ale co tam, ot tak wypaliłam). No i owy kolega się zgodził, stwierdził, że to będzie świetny pomysł .... a tak to pewnie byśmy w domu przesiedzieli. :-)
 
Tanu jesli nie mialas do tej pory podstaw by myslec ze pod pojeciem integracja cos sie moze kryc,to nie ma sie co martwic,aczkolwiek rozumiem cie.U nas jest odwrotnie-to ja pracuje w duzej firmie,to u mnie sa wyjazdy integracyjne i szkolenia z noclegami lub wyjscia do pubow itp.I tez nie zabieramy polowek,raz w roku jest tylko mega impreza dla pracownikow i ich rodzin/partnerow-mozna wtedy tez zabrac dzieci.Moja firma liczy ponad 900 osob wiec...lokalow o takich gabarytach by braklo;)Ale mimo wszystko to ja jestem ta bardziej zazdrosna strona w zwiazku (chyba ze maz tego nie okazuje).Nie martwie sie o swoje przyjaciolki,nawet gdy ktoras sie zasiedzi i maz je odwozi do domu(ja nie jestem kierowca...)bo komus trzeba ufac,a mezowi i przyjaciolom chyba zwlaszcza?Bardziej martwie sie o zony/dziewczyny jego kolegow oraz zwyczajnie o obce kobiety-taka obca jest szybza i bardziej smiala "na podryw" niz taka tuz obok...Ale ogolnie jakos sobie z tym radze.
 
Witam Was wszystkie!
Ale dzisiaj już dużo napisałyscie:)

Mordoklejko mam do Ciebie prośbę. Jak możesz to umieść mnie również na liście marcóweczek. Ja mam termin na 26.03, a mój dzidzius to Chłopczyk będzie:-) Co do imienia jeszcze się zastanawiamy;-)

Ja od poniedziałku siedzę na zwolnieniu, bo troche przeziębiona jestem:( Właściwie to czuje się lepiej ale jeszcze kaszel i katar został. Katar to mam już od dłuższego czasu, nawet jak chora nie jestem. :wściekła/y:

_________________________________________________________

http://suwaczki.slub-wesele.pl/20061014040114.html
 
reklama
Witajcie .
Po wizycie dostałam w końcu skierowanie na badania krew, mocz i glukozę .
Dziś wykonałam po wypiciu glukozy wynik 116 więc oki.
Czekam z niecierpliwością na resztę wyników bo marwi mnie mój częstomocz i gin mówił że to trzeba sprawdzić .
A tak to nic nasłuchałam się od niego tylko na temat służby zdrowia i wizytę mam dopiero 7 stycznia :szok::szok::szok:
oczywiście mam przyjść z wynikami to łaskawie mi je sprawdzi
normalnie masakra żeby tylko były dobre wyniki .
pozdrawiam
ps: czekam na przesyłkę z allegro jak dojdzie sfoce na zakupach :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry