Ja "jeżdżę" ok. 10 lat. Dojadę jakoś od punktu a do punktu b. Ostatnio zaczęłam wyprzedzać nawet rowerzystów i traktory! Przez 10 lat tylko jedna stłuczka na koncie z mojej winy. Mrok, lekki deszcz, czarne auto bez świateł i ja z podporządkowanej uderzyłam. Nie zauważyłam, jechałam na jedynce. Dzieci zachwycone, dostały po pancerniku, nasze tico nic, a w ww niestety zderzak wgnieciony. Potem jak gdzieś jechaliśmy i było nudno, mój mały synek: "no mamuś, to może jakiś wypadek?"

Drań! On podobno widział to auto, patrzył jak pięknie celuję i przywalam. NIC nie powiedział. Ech.... Więcej mandatów nie mam.
Piękne oczy, uśmiech i dwa pouczenia.